Czekoladowe wypieki

Cześć!

A to ci niespodzianka! Udało się wrzucić wpis wcześniej 😉 Ale następny planowo – w sobotę. A co dalej to czas pokaże.

Dziś trochę z innej beczki.

Muszę przyznać, iż nigdy jakoś nie ciągnęło mnie do kuchni. Szczytem moich kulinarnych zdolności było upieczenie sernika na święta oraz usmażenie naleśników, które jak mawiało z uśmieszkiem moje otoczenie, były „wyjątkowe – nie ma dwóch naleśników w podobnym kształcie”. No cóż.

Z upływem czasu i po różnych eksperymentach z przyjaciółmi i znajomymi przekonałam się między innymi, iż:

  • piekarnik nie gryzie (póki nie zapomnisz o tym, że coś w nim pieczesz – wtedy gryźć zaczyna smród spalenizny i siwy dym),
  • krem do tortu, który miał się po 5 minutach miksowania utrzeć na gładką masę  (ale z uporem maniaka tego nie robi), można zawsze utrzeć trzymając miskę i mikser za oknem na mrozie,
  • po zużyciu 10 czekolad do różnych deserów w ciągu jednego weekendu, na jego zakończenie do fondue czekoladowego najlepiej pasuje… cytryna :D,
  • śmietana kremówka (tak, tak, odpowiednio schłodzona) nie ubije się gdy bardzo mi na tym zależy, więc albo mam drugą w zapasie, albo lecę do monopolowego w środku nocy,
  • niektóre home-made desery czy potrawy, choć nie wyglądają tak nieskazitelnie jak na obrazkach, mimo wszystko smakują rewelacyjnie,
  • oblanie sobie wrzątkiem ręki podczas odcedzania makaronu nie jest czynnością wymagającą jakichś specjalnych zdolności :D,
  • 1/2 łyżki oleju zamiast 1/2 szklanki oleju robi muffinom różnicę :D,
  • makaroniki nigdy mi nie wyjdą, więc nie mam po co kolejny raz marnować składników – jest tyle innych dobrych rzeczy do zrobienia :D.

Tak więc jeśli znajdę w sobie trochę silnej woli i będę pamiętać o powyższych punktach, dziś jestem w stanie eksperymentować w kuchni i przygotować coś, co nadaje się do konsumpcji i nie powoduje później problemów gastrycznych u odważnych, którzy moich wyczynów skosztowali.

Pomimo takiego a nie innego tytułu niniejszego wpisu, będąc w kuchni zdecydowanie lepiej czuję się w gotowaniu aniżeli w pieczeniu. Łatwiej przychodzi mi improwizowanie i prowadzenie doświadczeń przy pomocy garnka lub patelni, niż piekarnika.

I tak jak kiedyś w kuchni bywałam rzadko, tak dziś gotowanie/pieczenie jest jedną z form spędzania czasu wspólnie z drugą osobą. Cały proces wymyślania i planowania nowych potraw pozwala mi się zrelaksować, a podczas ich przygotowywania nie dość, że spędza się razem czas, to można także porozmawiać o różnych sprawach. Przecież dziś, gdy wszystko wokół tak gna do przodu, często właśnie brakuje czasu na zwykłą rozmowę.

Moja awersja do kuchni odmieniła się tak diametralnie, iż niekiedy aż mnie całą nosi, żeby coś przygotować. A szaleństwa w kuchni w gronie przyjaciół i znajomych przynoszą dużo większą frajdę, niż spędzenie wieczoru nad zamówioną pizzą (co samo w sobie oczywiście też jest miłe i przyjemne :)).

Po tym krótkim wstępie i moich przemyśleniach dotyczących kwestii kuchennych, powrócę do tematu czekoladowych wypieków. Dziś wrzucam trzy zdjęcia – nieliczne efekty prób okiełznania czekolady i piekarnika :). Koło fotografii kulinarnej to nawet nie leżało, niemniej jednak bardzo lubię uwieczniać coś, co uda mi się upichcić.

DSC_2212_111

DSC_2642_111

DSC_5759_111

I to by było na tyle ;).

Dobrego dnia!

dancewiththecamera

Reklamy

9 Comments Add yours

  1. budzu pisze:

    Nie było jeszcze mrozów!:p

    1. Ale było w cholerę zimno! 😀

  2. rokita pisze:

    Hahaha „nie było mrozów” może i nie było, ale następnego dnia padał śnieg 😛

    1. No! Chociaż jedna co ma dobrą pamięć! 😀

  3. budzu pisze:

    Oj tam oj tam:p Ważne, że tort wyszedł świetny mimo wszelkich przeciwności:p Swoją drogą ten krem zawsze się ubija przez wieczność i żadne sztuczki nie pomagają, zwłaszcza latem jak na parapecie jeszcze cieplej niż w domu:p

    1. Ale czy przyczyną niesubordynacji kremu nie był przypadkiem zbyt ciepły garnek/miska?

  4. budzu pisze:

    Nope, próbowałam wszystkiego, począwszy od przelewania do innej, plastikowej miski:p Po prostu czekolada potrzebuje czasu, żeby skrzepnąć:)

      1. Mnich pisze:

        Z tej strony – odważny. Wypieki – genialne, a na zdjątkach (będę się upierał) wyglądają jak smakują. Gratulacje!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s