Trochę świątecznie, lekko zimowo, bardzo leniwie

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dziś zapraszam do obejrzenia kilku fotografii, na których uwieczniłam moje miasto w okresie świąteczno-zimowym. Śniegu całe szczęście nie ma – zdjęcia ze śniegiem pochodzą ze starych zasobów. Enjoy 😉

Mawiają, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. Gdy tak sięgam pamięcią wstecz, to z Sylwestrami w mojej karierze było różnie – raz zabawa była lepsza, raz gorsza, raz bardzo taneczna, a raz zakatarzona i przeleżana w łóżku…

Jednak skoro mawiają, jak mawiają, to mogę mieć nadzieję, że 2014 będzie fantastyczny! 🙂 Ale tak naprawdę, to nie jestem przesądna. Jeśli o mnie chodzi, to nie czuję jakiejś potrzeby, aby Sylwester był balowy, wystrzałowy, szampański i jeszcze nie wiadomo jaki. Z drugiej strony nie chcę go spędzać na kanapie przed telewizorem.

DSC_6533_111

Ale tegoroczny Sylwester oraz Nowy Rok był… bardzo dobry. Rok 2014 witaliśmy w doborowym towarzystwie, przy własnoręcznie upichconym wybornym jedzonku i rozmowach do rana. I nauczyłam się jak fotografować fajerwerki (których osobiście nie lubię, chyba, że dzieli mnie od nich 0,5 km)!! A w Nowy Rok spacer (obowiązkowo również z Nikodemem, któremu zawczasu wyczyściłam optykę, żeby jasne spojrzenie na świat było :P). Czego chcieć więcej?

DSC_6454_211

Rok 2013 nie był zły. Ogólnie był całkiem dobry. Rok początków i końców. Rok dobrych i złych wiadomości. Rok spełniania marzeń. Rok zmian. Rok kulinarny. Pomimo wszystko dobry rok.

DSC_6429_111

A przed nami 2014. Nie zwykłam czynić jakiś szczególnych postanowień i teraz też ich nie poczynię. Zmiany chcę wprowadzać systematycznie a nie ze względu na to, że rozpoczyna się nowy rok. Trochę planów na ten rok mam, zapewne jeszcze inne „wyjdą w praniu”. Niektórymi być może się tu podzielę. Być może. Kiedyś. Tymi związanymi z blogiem z pewnością.

P1060377_411

Jednak największe z czekających mnie wyzwań, to mój Projekt 52. Mamy nowy rok, to pora się za to zabrać poważnie. Już wiem, że będzie ciężko. Ale chcę rozwijać moje pasje – nic samo się nie zrobi. Raz jeszcze powtórzę, iż liczę na wsparcie i feedback.

P1060373_211


Chcę się jeszcze podzielić moim – myślę, że mogę tak powiedzieć – odkryciem roku, w kategorii blogowej. W 2013 roku odkryłam dużo nowych, ciekawych blogów, głównie lifestyle’owych, kulinarnych, trochę o fotografii czy DIY. Jednak blog, który uważam za najlepsze i największe odkrycie, odnalazłam stosunkowo niedawno, nad czym bardzo ubolewam. Mówię o blogu Konrada (haloziemia). Trafiłam tam – znów – całkiem przypadkowo i podczas pierwszych odwiedzin pochłonęłam większość wpisów. Naprawdę polecam. I cieszę się, że tacy ludzie jeszcze istnieją.


Mam nadzieję, że Wasz Sylwester był dobry. Po prostu. A także, że rok 2014 zapowiada się jeszcze lepiej niż 2013.

Trzymajcie się ciepło!

dancewiththecamera

 

Reklamy

8 Comments Add yours

  1. budzu pisze:

    Szczęśliwego! Fajerwerki są fajne:D Ale zrobić im zdjęcie to wyższa szkoła jazdy, gratulacje^^

    1. Okazuje się, że wcale nie aż tak „wyższa szkoła”. Przeczytałam jeden artykuł, dostosowałam się nawet nie w całości do zaleceń i proszę – efekt to przyjęcia. Dużo tutaj też zależy od jakości fajerwerków puszczanych w pobliżu. U mnie niestety szału nie było, a biegałam w jedną i w drugą po ulicy jak oczadziała 😀

  2. budzu pisze:

    Ja oglądałam fajerwerki w Łodzi w Manufakturze – prześliczne aż mordka mi się śmiała:D ale chociaż uwielbiam fajerwerki uważam, że spalenie takiej ilości kasy jaką przecież to musiało kosztować to totalna głupota -.-

    1. Cóż. Może nie było pilniejszych wydatków *wink wink* 😀

  3. rokita pisze:

    a używasz statywu do zdjęć nocnych? jakiś specjalny tryb? dodatkowa lampa? mi zawsze wychodzą że tak powiem „ruszone” i nie wiem jak się pozbyć tego efektu 😦

    1. Ponieważ statywu nie posiadam to i go nie używam. Staram się po prostu nie ruszać i tyle. Ale niestety bywa różnie, także ja zawsze jak wracam z jakiejś nocnej wyprawy to zdjęć mam w cholerę, a nadaje się do czegokolwiek tylko mniejsza część. I one wcale nie są w 100% ostre.
      Co do trybu w takich sytuacjach to jest tak: albo niestety automat, albo kompletnie manual (czyli i w kwestii ostrości, jak i w kwestiach przysłony itd.). Nie używam właściwie trybów typu krajobraz nocą/portret nocą czy czegoś podobnego.
      Oczywiście mówię jak jest teraz, bo poprzedni aparat był kompaktem w którym nie miałam żadnego trybu manualnego i wtedy używałam tych krajobrazów, zachodów słońca i innych… Całe szczęście można było z niego dużo wyciągnąć i myślę, że zdjęcia wychodziły całkiem niezłe. Ale nie będę zdradzać które zdjęcia na tym blogu robione były kompaktem 🙂 😛
      Obawiam się, że aby osiągnąć zdjęcia nocne ostre jak żyleta, mimo wszystko trzeba mieć statyw. I jeszcze lepiej – dodatkowy pilot lub wężyk spustowy.

      1. rokita pisze:

        no niestety, ale myślę podobnie, że w moim przypadku pomógłby tylko statyw 😦

        1. Myślę, że nie w Twoim przypadku, tylko w każdym przypadku 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s