Rowerem przez miasto

Wiiiiiiitajcie!

Jak już wcześniej wspominałam, chciałabym dziś zaprosić Was do dyskusji. Wiem, że nie wszyscy z Was poruszają się na rowerach, ale myślę, że każdy idąc ulicą obserwuje, co się dzieje wokół 😉

20 lat temu nasz znajomy zza zachodniej granicy, gdy byliśmy w odwiedzinach, przypominał nam co rusz, żeby uważać i nie chodzić ścieżką rowerową. Wtedy jeszcze u nas nie wiedziano co to w ogóle za wynalazek ta „ścieżka rowerowa” a na polskich ulicach spotykało się raczej Jubilaty lub Wigry, które – umówmy się – nie rozwijały jakichś zawrotnych prędkości.

DSC_0119_2_12

Jednak przez te 20 lat wiele się zmieniło. Na ulicach śmiga coraz więcej rowerzystów, na coraz to lepszych, szybszych rowerach. A wysypujące się jak grzyby po deszczu coraz to nowe ścieżki rowerowe nie są już egzotycznym wynalazkiem, tylko chlebem powszednim. A mimo upływu tylu lat nadal jesteśmy zacofani i dla wielu ścieżka rowerowa to coś zagadkowego, niewidzialnego.

DSC_0123_2_21

Mam wrażenie, że część ludzi, po opuszczeniu samochodu lub zejściu z roweru, po prostu przechodzi w tryb „mózg: off, oczy: close”. Przykro mi to mówić, ale niestety czasem tak jest. Sama się łapię na tym, że kiedy siedzę za kierownicą (czy to samochodu czy roweru) wkurzają mnie jakieś zachowania i staram się być czujna, a później idąc sama się zagapię i np. zamyślona stanę na środku chodnika. Nie oszukujmy się, każdy czasem tak ma, że się zagapi. Ale wystarczy powiedzieć zwykłe „przepraszam”, gdy się komuś przeszkodzi i wszystko znów wraca do normy. Ale wkurza mnie niepomiernie, jeśli ludzie po prostu nie myślą. NIE MYŚLĄ.

DSC_0130_1_31

Ostatnio dużo jeżdżę na rowerze. Gdzie tylko jest możliwość to korzystam z tego wspaniałego wynalazku, jakim jest ścieżka rowerowa. Jeśli ścieżki brak – zjeżdżam na jezdnię i włączam się do ruchu. Niektórzy kierowcy jeżdżą jak wariaci, niektórzy rowerzyści również. Jednak zauważyłam, że przeważająca większość kierowców przyzwyczaiła się do widoku rowerzysty na drodze i raczej przechodzi w tryb wzmożonej ostrożności – wyprzedzają z głową, na skrzyżowaniach dają spokojnie skręcić, traktując rowerzystę jak równoprawnego uczestnika ruchu. Bo takim też jest.

DSC_0135_2_41

Owszem, bywają kierowcy, którzy nie mają jeszcze wyrobionego nawyku, że na „zielonej strzałce w prawo” przecinając przejście muszą przepuścić na zielonym nie tylko pieszego, ale i rowerzystę na przejeździe. Doświadczyłam tego niejako na własnej skórze i fakt, że teraz tutaj piszę zawdzięczam nie najgorszemu refleksowi i dobrym hamulcom w rowerze. Ale pomimo takich jednostkowych incydentów – nie mam większego powodu do narzekania na zachowanie kierowców względem rowerzystów. Dobrze, denerwuje mnie jeszcze zastawianie nosem samochodu ścieżek rowerowych wydzielonych z chodnika, ale jest to temat do przeżycia.

DSC_0140_5_13

Tymczasem uważam, że ogromnym zagrożeniem dla rowerzystów są piesi. Nigdy wcześniej, w całym moim życiu, nie używałam tak dużo dzwonka co w ostatnim czasie. Dziś uważam, że dzwonek jest niezbędnym akcesorium przy rowerze. Bez niego ani rusz. Wiele ludzi traktuje ścieżkę rowerową jako poszerzenie chodnika. Piesi często nie patrzą i łażą po ścieżce, stoją na ścieżce, przebiegają w poprzek ścieżki, plotkują na ścieżce, czekają na autobus na ścieżce, wyprowadzają psa na ścieżce, idą z zakupami na ścieżce, palą papierowy na ścieżce. Dosłownie wszystko robią na ścieżce! Na dzwonki głusi, na zwracanie uwagi głusi.

DSC_0137_1_51

Zdarza się, że ktoś przeprosi, bo się zagapił. Spoko, rozumiem. Przeprosił – oczyszczamy atmosferę. Ale niestety często bywa tak, że rowerzystę ignorują. Albo jeszcze opieprzają, że ośmieli się jechać ICH TERENEM. Do jasnej, ciasnej – chodnik podzielony grubą linią na pół, rowerek co kawałek namalowany, niekiedy nawet nawierzchnia jest innego koloru, jedziesz sobie jak Bóg przykazał tą ścieżką i jesteś zaatakowany werbalnie (i oby tylko tak!) przez pieszego.

DSC_0138_2_62

Zaparkujesz samochód na chodniku – cham i prostak!
Przejedziesz rowerem po chodniku, gdy jazda jezdnią grozi wprasowaniem w asfalt – pirat drogowy!
Ale gdy piesi idą stadami ścieżką rowerową lub wyłażą pod koła samochodu nie patrząc czy coś jedzie i nie reagując na dzwonki/klaksony – wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wprost wspaniale! A tylko spróbuj zwrócić im uwagę…

DSC_0141_1_14

DSC_0141_7_22

Zastanawia mnie z czego to się bierze. Ścieżki są dobrze oznaczone. Jasne, czasem gdzieś farba ze znaków poziomych się zetrze, ale za kawałek już wszystko wraca do normy. Poza tym są znaki pionowe. Kurcze, czy przez te 20 lat ludzie naprawdę nie zdążyli się oswoić z nowym wynalazkiem? Jadąc rowerem na ścieżce trzeba mieć oczy dookoła głowy i słynne „constant vigilance!”, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy wyskoczy Ci z krzaków dziecko, wyjdzie pan z wózkiem albo staruszka z zakupami.

DSC_0142_1_71

Nawet w takim Myślęcinku, gdzie można by podejrzewać, iż ludzie nastawieni są bardziej na rekreację i powinni bardziej zwracać na takie sprawy uwagę, ścieżka wydaje się być niewidzialna. Rolkarze jeżdżą we wszystkie strony, dzieci niepilnowane przez rodziców jeżdżą na rowerkach slalomem a piesi są dosłownie wszędzie.

Nie wiem. Nie rozumiem. Nie ogarniam. Choć bardzo bym chciała.

DSC_0145_1_81

A Wy? Poruszacie się rowerem po mieście? Co myślicie o podejściu pieszych i kierowców do użytkowników jednośladów? A może macie pomysł co zmienić, żeby wszystkim w tej kwestii żyło się lepiej? Zapraszam do dyskusji 😉 Proszę jednak o kulturalne komentarze – wjazdy pokroju „ludzie są głupi” albo próby forsowania swoich pseudo-argumentów, że „statystycznie 80% ludzi to idioci i wystarczy spojrzeć by to wiedzieć” będą po prostu usuwane. Ja chcę zwykłej, ludzkiej, kulturalnej dyskusji, a nie kwasów.

DSC_0147_1_92

Wszystkie zdjęcia z dzisiejszego wpisu zostały wykonane w Myślęcinku. Uwielbiam to miejsce ❤

Trzymajcie się ciepło!

dancewiththecamera

Advertisements

16 Comments Add yours

  1. Mnich pisze:

    Tak bardzo bezmyślne i sprzeczne z przepisami zachowanie współuczestników ruchu, wywołuje we mnie agresję i nigdy nie daję się „zaszczekać” krzykaczom, czy „powalić” w jakikolwiek inny sposób. Uważam, że nie po to dbam i czuję się odpowiedzialny za wszystkich wokół, na których może mieć wpływ moja zwykła jazda rowerem, żeby pobłażać dokładnie odwrotnemu zachowaniu innych. Jeśli ludzie rozumni pominą ich zachowanie milczeniem, to skąd inąd mają oni się dowiedzieć, że robią źle? Ponadto, jeśli ktoś pozostaje obojętny na cierpienie, lub choćby nawet tylko dyskomfort innych, wtedy tylko przemówi do niego – jego własny.

    1. Ja staram się przeganiać pieszych ze ścieżek rowerowych, ale często spotykam się ze zwykłym olaniem. Patrzą na mnie jakby wyrosły mi na czole wąsy i dalej idą ścieżką. Irytuje mnie też bardzo bezmyślność niektórych rodziców, którzy puszczają dzieci „luzem” a te z niepohamowaną radością ładują się na ścieżkę, wprost pod koła rowerzystów. Miałam taką sytuację niestety i znów uratowały mnie dobre hamulce.

      1. rokita pisze:

        Powinno się zwracać uwagę, no niby tak, ale z drugiej strony piesi są homo sapiens więc mają oczy i myślą i widząc znak droga rowerowa powinni wiedzieć z czym to się wiąże. To tak jakby tłumaczyć dziecku jak się koloruje kolorowanki. Wczoraj zwróciłam jednemu uwagę i prawie do domu bym nie dojechała, bo odwróciłam się w jego kierunku, żeby mu pokazać gdzie jest chodnik, a z drugiej strony samochód sobie zjechał z ronda i ledwo przed nim wyhamowałam. Nie no z jednej strony rozumiem, ścieżka ścieżką, ale współczuje tym kierowcom co nie robią tego z premedytacją, tylko po prostu nie zdążą się połapać i przyhamować. Ostatnio jadąc autem miałam taką sytuacje, że jadący pasem obok mnie zahamował a ja się nie zorientowałam, że to dlatego, że tam są pasy i on puszcza pieszego, bo mi go sobą zasłonił. Ostatecznie przejechałam, na szczęście człowiek jeszcze nie był na pasach, no ale pewnie i tak mnie przeklinał, że pirat drogowy ze mnie. No sorry, ale nie mam szóstego zmysłu, kierowca mógł zwalniać np. chciał skręcić w lewo w tamtym miejscu istnieje taka opcja, a kierunku mógł nie włączyć, bo wielu uważa to za zbędny gadżet :p Dlatego wszyscy muszą myśleć i mieć oczy dookoła głowy, bo zawsze coś się może wydarzyć, no i kij ma zawsze dwa końce. Oczywiście, że nakrzyczałabym na kierowcę gdyby mi wywinął taki numer, to dlaczego sama tak zrobiłam? No bo sytuacja była taka, a nie inna, więc może inni też nie zawsze robią to z premedytacją.

        1. Pewnie widzą znak drogowy, ale pewnie wychodzą z założenia, że przecież są pieszymi to ich znaki drogowe nie obchodzą 😛
          Nie twierdzę również, że wszyscy kierowcy złośliwie przejeżdżają milimetry od rowerzysty czy też nie przepuszczają na przejeździe. Sama też siadam za kółko i wiem jak to ciężko jest zauważyć rowerzystę zbliżającego się do przejazdu, gdyż rowerzyści jeżdżą szybko. Ale są ludzie, którzy jeżdżą bezmyślnie, „byle szybciej”, „bo po co będą się zatrzymywać”, co stwarza sytuacje niebezpieczne.

          1. rokita pisze:

            No i jest to jak najbardziej błędne założenie, bo jakby nie patrzeć pieszy jest uczestnikiem ruchu drogowego i niektóre znaki są do niego bezpośrednio skierowane, no ale faktycznie niektórzy nie wiedzą nawet jak wygląda znak „przejście dla pieszych” 😛

            1. Komentarz – strzał w 10.!

  2. budzu pisze:

    Ależ mnogość ślicznych zdjęć 🙂 dawno chyba tak bogato nie było:) Jeśli o mnie chodzi to rowerem nie jeżdżę więc mam pogląd tylko z jednej strony, ale z tego też powodu staram się (choć czasem się zapominam) po ścieżce rowerowej nie chodzić i rozglądać zanim będę ją przecinać 🙂 Ale wspominałaś o rolkarzach, gdzie Ci biedacy mają się podziać jak nie na ścieżce rowerowej? Uważam, że ruch na ścieżce rowerowej jest lepiej przystosowany do jazdy na rolkach niż ten na zwykłym chodniku 🙂

    1. Czasem muszę Was rozpieścić 😉
      Niekiedy trzeba przejść przez ścieżkę rowerową, ale wystarczy zachować odrobinę rozsądku i ostrożność, a wszystko będzie ok.
      Kwestia rolkarzy jest zgoła odmienna. I mówię to jako rowerzysta i wkrótce również rolkarz. Osobiście uważam, że rolkarze powinni śmigać po chodniku. Po pierwsze rowerzysta jedzie dużo szybciej. Dużo. Po drugie rolkarz jadąc zajmuje większą szerokość, przez to że musi się odpychać, a co za tym idzie – nie jedzie też zupełnie prosto ale raczej lekkim slalomem. Stanowi to duże utrudnienie, w momencie kiedy rowerzysta nadjeżdża z większą prędkością i musi taką wolniejszą osobę wyprzedzić. A nie oszukujmy się – ścieżki zwykle do najszerszych nie należą. Uważam, że łatwiej rolkarzowi dostosować się do przechodniów, niż do rowerzystów. Po trzecie nie wiem jak u Ciebie, ale te ścieżki którymi ja jeżdżę często nie za bardzo różnią się nawierzchnią od chodników, także tu nie powinno być problemu. I po czwarte – skoro już uważasz, że powinni jeździć ścieżką, bo ruch jest lepiej dostosowany, to w takim razie kiedy ścieżka się kończy – powinni zjechać na ulicę. Ale to tylko moje zdanie 😉

      1. rokita pisze:

        Jazda ulicą to dla mnie najgłupszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadli ci co wymyślają wszystkie te przepisy. Kiedyś jechałam rowerem ulicą, a właściwie poboczem, do Smukały i prawie mnie tir zdmuchnął. To co w takim razie stałoby się z takim rolkarzem, wole nawet o tym nie myśleć.
        Niektóre drogi rowerowe zrobione są z asfaltu, nie z kostki, bez żadnych dziur i połączeń i na nich faktycznie bardzo dobrze jeździ się na rolkach.

        1. Hah, z jazdą na rolkach po ulicy to ironizowałam. Ale fakt jest taki, że nie wolno jeździć na rolkach ścieżką rowerową. Tak jak sama zauważyłaś tylko niektóre drogi dla rowerów są asfaltowe. Te ścieżki, którymi ja zwykle jeżdżę często niewiele różnią się od chodnika – np. potłuczone płyty chodnikowe albo dziurawa nawierzchnia bitumiczna. Więc w takiej sytuacji dla rolkarza żadna różnica, czy sunie chodnikiem czy ścieżką. A uważam, że rowerzyście może to różnicę zrobić.

          1. rokita pisze:

            No załapałam, tak się składa, że wiem co to jest ironia 😀 po prostu nasunęła mi się taka myśl patrząc na Twój komentarz 😛 Z rolkarzami jest taki problem, że będą przeszkadzać i tu i tu i rowerzystom i pieszym 😛

            1. Ale widzisz, w Stanach podobno jest tak, że są wyznaczone drogi dla rowerzystów, rolkarzy i deskorolkarzy. Można? Można. Byłoby z góry określone i można by się nie zgadzać, ale nie byłoby wątpliwości gdzie kto ma się poruszać.

          2. budzu pisze:

            Moim zdaniem w ogóle nie powinni robić ścieżek stricte rowerowych, tylko jakieś trasy sportowe albo coś w tym stylu. Takie dla wszystkich, którzy się poruszają inaczej niż pieszo 🙂 Oczywiście rowerzystów jest najwięcej, ale przecież rolkarzy też jest nie mało, nie raz widziałam ludzi na hulajnogach i coraz częściej ostatnio wylegają na ulicę deskorolkarze. Ci wszyscy potrzebują specjalnych tras nawet bardziej niż rowerzyści, bo taki rower od biedy po wszystkim pojedzie, a oni już nie 🙂

            1. Otóż to – trasy sportowe! Weź może zgłoś się z tym pomysłem, opatentuj i będziesz miała rewolucyjny pomysł na swoim koncie!
              Ale jeśli już to owe trasy powinny być:
              a) zdecydowanie szersze niż obecne ścieżki rowerowe,
              b) z przyjaźniejszej, niż wiele dzisiejszych ścieżek, nawierzchni.
              W coraz popularniejszym temacie hulajnogi to polecam przeczytać „Hulam hulajnogą” Michała Góreckiego (http://michal-gorecki.pl/2014/06/hulam-hulajnoga/) – mnie przekonał, że hulajnoga może być fajną alternatywą dla poruszania się pieszo po mieście. I nawet przez chwilę zastanowiłam się, gdzie też może być moja stara hulajnoga 😀

  3. rokita pisze:

    temat nie jest mi obcy, wypowiadałam się już an niego wiele razy , to tu to tam, oczywiście często jeżdżę rowerem i niemal za każdym razem na mojej drodze pojawia się pieszy, także już się do tego przyzwyczaiłam. Nawet dzisiaj rowerzysta przede mną mijając dwie panie idące po ścieżce rowerowej zwracając im uwagę usłyszał tylko „Dobra, dobra”, a dodam, że panie były już leciwe nie jakieś tam gówniary z gimnazjum. Może ścieżka rowerowa jest wygodniejsza od chodnika? a może to ta czerwona kostka tak przyciąga pieszych? Nie wiem, pozostaje to dla mnie zagadką. Jednak chyba już przestałam się przejmować, bo ile razy można tłumaczyć, zazwyczaj nic nie mówię, nie trąbię, nie dzwonię, no chyba, że mnie naprawdę wkurzą :p Miałam już sytuacje, że na ścieżce rowerowej omijałam stojącą grupę 50 osób czekającą na autokar, można? można 😛 Zadziwia mnie to jak bardzo jesteśmy zacofani w porównaniu do innych państw np. kiedy byłam w Londynie 10 la temu to nie mogłam się nadziwić, że tamtejsi ludzie biegali po parku, bo u nas to było nie do pomyślenia. Minęło 10 lat i co? I u nas też biegają, minie kolejne 10 i w końcu się nauczą jak wygląda ścieżka rowerowa… albo i nie:P

    1. Niestety często właśnie ludzie – jak to ujęłaś – leciwi spacerują ścieżkami, nie reagują na upomnienia czy są też niegrzeczni. Ci sami, którzy kawałek dalej będą narzekać, jaka to młodzież jest zła, okropna i niewychowana.
      Ja używam dzwonka dużo, bo wciąż mam nadzieję, że może ktoś się nauczy. I że zajmie mu to krócej, niż 10 lat 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s