Smak i aromat Indii

Namastē!

Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, to właśnie się z Wami przywitałam w języku hindi 😉 Dziś mam dla Was kilka indyjskich potraw. Własnej roboty oczywiście. Przygotowanie ich wymagało dużo poświęcenia – urobiliśmy się po pachy, osiwieliśmy, ubrudziliśmy pół kuchni, poparzyliśmy łapy… Ale naprawdę było warto.

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia trafiliśmy całkiem przypadkiem na fest zaopatrzone stoisko z przyprawami. Ogromny wybór. Tandoori masala, Garam masala, Harissa… Przepadłam. Serio. Aż nie chciałam się stamtąd ruszać, gdyż od pewnego czasu kręci mnie kuchnia indyjska i inne takie (tandoori, naan, tamarynd). Ale wtedy, stojąc w tych przyprawach i wdychając ich aromat, przed oczami miałam suk z usypanymi kopcami przypraw… i najróżniejsze potrawy, które z tych przypraw można zrobić.

W końcu nabyliśmy kilka ciekawszych przypraw i postanowiliśmy poeksperymentować z kuchnią indyjską. Niestety nie poszło nam zbyt łatwo.

dwtc_chlebeknaan

(Chlebek Naan)

Drożdże nie chciały z nami współpracować, więc przygotowanie Naan wymagało dużo cierpliwości. Po długim czasie dopomagania im, szukania kół ratunkowych i kilku telekonferencjach, raczyły w końcu wyrosnąć, co było tylko ćwiartką sukcesu. Później po dodaniu ich do ciasta wszystko zrobiło się tak lepkie, że nie szło odkleić masy od rąk, więc z krótkiego i intensywnego zagniatania zrobił się długi i mozolny proces, który trzeba było wspomóc duuuuużą ilością mąki. A że ciasto drożdżowe nie lubi zbyt wielu eksperymentów, to też nie szło nadać temu odpowiedniego kształtu i nasze chlebki Naan przed upieczeniem żyły swoim życiem. Tak więc koniec końców wyszły dobre, ale zbyt gumowe. A na domiar złego wpadłam na genialny pomysł i złapałam blachę z piekarnika gołą ręką. Może jakaś nominacja do nagrody Darwina? 😀

dwtc_harichutney

(Hari Chutney) ❤

Hari chutney to jedna z dwóch rzeczy, które wyszły nam bez żadnego problemu. A jest to po prostu aromatyczny dip na bazie m.in. kolendry, mięty i imbiru, który idealnie pasował do Naan. Podbił moje serce. Jedyne zastrzeżenie jakie miałam, to że zdecydowanie za mało tego sosu nam wyszło 🙂

dwtc_punjabisamosa

(Punjabi Samosa)

Punjabi Samosa to indyjskie pierożki z Pendżabu. Tu był dramat na całej linii. Przygotowując Samosa straciłam połowę mojej i tak lichej czupryny. Farsz na bazie ziemniaków, zielonego groszku i mnóstwa przypraw był wyśmienity i zajadaliśmy się nim ot tak. Natomiast ciasto zrobiło się… kruche. Rozpadało się nim cokolwiek dałam radę z tego uformować, lepiło się do stolnicy i tak podsypywanej mąką. A jak już coś uformowałam, to nie dało się jakoś zbyt dobrze tego usmażyć, bo ciasto odchodziło płatami jak francuskie. Połowa ciasta poszła na zmarnowanie nim w ogóle wrzuciliśmy pierożki na tłuszcz, więc farsz zjedliśmy łyżką prosto z miski 😉 W jednym kawałku wyszło parę pierożków, z których trzy widzicie na zdjęciu. Reszta… no cóż, reszta nie była zbyt fotogeniczna i rozpadała się od samego spojrzenia na nie – nie trzeba było nawet dotykać 😀

I na domiar złego to chyba właśnie przy okazji smażenia tych nieszczęsnych pierożków nastąpiło drugie poparzenie – rozgrzanym tłuszczem. Ale tym razem nie moja dłoń ucierpiała.

dwtc_kolambibhaat

(Kolambi Bhaat)

Gwóźdź programu – Kolambi Bhaat czyli bardzo aromatyczny ryż z krewetkami, z dodatkiem kokosa, imbiru, chili, kurkumy, kardamonu i różnych innych przypraw. Potrawa wychodzi zielona (na zdjęciu kolor przekłamany ze względu na słabe oświetlenie) 😀 Tego specyficznego koloru nadaje jej świeża kolendra i mięta. Kolambi Bhaat stało się moją ulubioną potrawą z kuchni indyjskiej, spychając tym samym na drugie miejsce Jeera rice (ryż indyjski z kuminem i orzechami nerkowca). A prostota wykonania czyni z tego danie idealne!

Dobrze, teraz jak już ośliniliście klawiatury, to pora przejść do deserów 😉

dwtc_cashewburfi

(Cashew Burfi)

Uwaga! Wbrew pozorom to jest bardzo słodkie! Cashew Burfi to takie coś jak widać na zdjęciu, zrobione z orzechów nerkowca. Mawiają, że jest banalne w przygotowaniu, jednak nam wyszło za drugim podejściem. Za pierwszym razem czekaliśmy wedle instrukcji, aż syrop cukrowy będzie „na jedną nitkę”, co skończyło się gorzką smołą na patelni. I jakoś nie było chętnych, żeby to umyć 😀 Za drugim razem już się w żadne nitki nie bawiliśmy i wyszło super. No, może trochę zbyt lepkie. Ale smakowało ekstra.

dwtc_gulabjamun

(Gulab Jamun)

Pod tajemniczą nazwą Gulab Jamun kryją się indyjskie pączki mleczne w bardzo słodkim syropie. Z dodatkiem szafranu, który podobno cenniejszy niż złoto 😉 Rewelacja!

Tak wyglądały nasze pierwsze eksperymenty z kuchnią indyjską. Choć nie obyło się bez przygód to uważam, że naprawdę było warto spędzić cały dzień w kuchni. Jakbym miała wybrać swoją ulubioną kuchnię świata, to wybór zdecydowanie by padł na właśnie indyjską. A Wy mieliście kontakt z jakimiś indyjskimi potrawami? Lubicie? Dajcie znać w komentarzach 😉

Jak pewnie wiecie (albo i nie) bardzo lubię odkrywać różne smaki. Czy to będąc zagranicą, czy to odtwarzając potrawy z różnych zakątków świata w domowej kuchni. Oprócz aromatów indyjskich, w mojej domowej kuchni rozchodziły się już też zapachy rodem z Hiszpanii, Anglii oraz Grecji. Zainteresowanych odsyłam do konkretnych wpisów 😉

Phira milēṅgē!

dancewiththecamera

ROZWIĄZANIE ZAGADKI Z UBIEGŁEJ SOBOTY:

Zdjęcie zostało wykonane u zbiegu ulic Podwale i Grodzkiej. Przyznam się Wam, że chociaż często tam przechodziłam, to jednak pierwszy raz zobaczyłam to dopiero 2 tygodnie temu. Gratuluję tym, którzy podali prawidłową odpowiedź.

Jako że moje zagadki sprawiają Wam trudność, to mam do Was pytanie. Może wolelibyście, abym w ramach podpowiedzi przy każdej zagadce podawała również przybliżony rejon, na którym dane zdjęcie zostało wykonane? Dajcie znać w komentarzach 😉

Reklamy

7 Comments Add yours

  1. Mnich pisze:

    Niech Cię ręka Boska broni przed podawaniem regionu. Przecież trudność jest najciekawsza! :))

    1. Może i najciekawsza, ale mało osób podejmuje próbę odgadnięcia, bo nie mają kompletnie zielonego pojęcia. A tak, znając przybliżoną lokalizację łatwiej ewentualnie przejść się tam na spacer i poszukać, niż latać po całym mieście.

  2. Mnich pisze:

    Poza tym nie mogłaś tego widzieć jakoś dużo wcześniej, bo pojawiło się to dopiero po remoncie budynku.

  3. Mnich pisze:

    Wracając do tematu: a gotowana kobra, to gdzie!?

    1. Zostawiam Tobie do przygotowania 😉

  4. rokita pisze:

    Aaaaa. przegapiłam zagadkę 😦 znowu. 😦 To wszystko przez brak przypomnień 😛 Nie tak na serio to przeraza mnie to już trochę, że niby mam wolne, ale tak naprawdę z niczym się nie wyrabiam, aż się boję co będzie jak znajdę i zacznę pracę 😦

    Co do kuchni indyjskiej, to bardzo mi się podoba i myślę, że kiedyś bliżej się z nią zapoznam. Najbardziej jestem ciekawa tego chlebka Naan i samosy bo wiele dobrego o nich słyszałam, ale jak czytam, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje, to chyba sobie jeszcze odpuszczę póki się trochę nie oswoję z kuchnią 😛

    1. Niczego nie odpuszczaj – próbuj! Kiedyś musisz wreszcie się z kuchnią oswoić i może właśnie zaczniesz od Punjabi Samosa 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s