Blogowe plany na 2015 rok

Nie robię jakichś specjalnych postanowień noworocznych. Uważam, że to nie ma najmniejszego sensu. Po miesiącu się człowiek poddaje, na koniec roku denerwuje, że znów nic z tego nie wyszło… Tylko po co to w ogóle? Robienie postanowień bo „przecież Nowy Rok i trzeba coś zmienić” trochę mija się z celem. Przecież nic nie trzeba. Choć jednak czasem warto.

Ja, kiedy chcę coś zmienić, nie czekam na nadejście nowego roku. Jak podejmę już decyzję, to biorę długopis i notatnik, siadam z zadkiem i spisuję co planuję. I staram się od razu wprowadzać to w życie. Ale też nie od razu wszystko na hurra, bo za tydzień musi być już wszystko osiągnięte i dopięte na ostatni guzik. Z takim podejściem nic z tego nie będzie. Warto do takich rzeczy podejść spokojnie i stopniowo dążyć do celu. I nie poddawać się, gdy coś nie wyjdzie.

Czemu o tym mówię? A dlatego, że przyszła pora na nowe blogowe plany i zmiany. Tak, zbiega się ten wpis z nowym rokiem, ale to dlatego, że wcześniej nie miałam za bardzo czasu. Powoli kończę wszystkie projekty (1. i 2. za mną, 3. na finiszu), zwalniam tempo dodawania wpisów, stąd też będzie więcej czasu na wprowadzanie w życie pewnych blogowych postanowień.

Na początek jedna zmiana krótkoterminowa. Mamy pierwszą sobotę miesiąca i wyjątkowo w styczniu nie będzie dziś wpisu o Bydgoszczy. Nie martwcie się, moje miasto nie odchodzi w zapomnienie. Wpis pojawi się za tydzień. Dziś odpoczywam, więc jedyne na co mnie może być stać to coś bardzo niewymagającego. A co to zobaczycie.

Tymczasem przechodzimy do zmian i nowości, które powoli będą wdrażane na blogu. Po pierwsze…

wpisy raz w tygodniu. To zmiana tymczasowa. Dużo w ostatnich miesiącach 2014 roku się u mnie pozmieniało, przez co drastycznie skurczył się mój czas na fotografowanie. Poza tym muszę odpocząć po Projekcie „Moje 52” oraz innych wyzwaniach, których się podejmowałam. Tak więc od dziś wpisy będą publikowane tylko w soboty. Ale znając mnie pewnie długo nie wytrzymam, więc raczej prędzej niż później będą się pojawiać…

nowe serie i krótsze niż „pięćdziesiątkadwójka” wyzwania. Mam różne pomysły, z oczywistych rzeczy pojawią się jeszcze 2 podsumowania: P52 oraz Zimowego Wyzwania Rudej. Ale nic więcej Wam nie zdradzę. Musicie uzbroić się w cierpliwość 😉 Nie wiem, czy kogo to ucieszy, ale planuję również…

odkurzenie kategorii „Dwa obiektywy…”. Ale do tego przydaliby się chętni do współpracy, czyt. do wspólnego fotografowania. Ruszając z tą kategorią nie przypuszczałam, że tak ciężko będzie znaleźć chętnych, z którymi uda się ustalić wspólny wolny termin, chociaż to ewentualnie dałoby się jeszcze obejść (Spina, nie odpuszczę Ci!!!) 🙂 Ponadto pewnie niektórych to zdziwi, ale następuje także…

zmiana godziny publikacji wpisów. To ostatni wpis, który ukazuje się w południe. Od tej chwili kolejne wpisy będą publikowane punktualnie o godz. 18:00. Po pierwsze mało kto w środku dnia ma czas na czytanie nowych wpisów. Po drugie – mi ta zmiana wiele ułatwi. W pewnym momencie zaczęłam zauważać, że ciężko mi się wyrobić w wpisem na godz. 12:00 i że w sumie przydałoby się jednak trochę więcej czasu. Tylko raz nie udało mi się wyrobić i wpis nie pojawił się punktualnie w południe, więc statystyki nie są złe, ale zauważyłam, że coraz częściej się spieszyłam i niekiedy odbijało się to na jakości prezentowanych przeze mnie treści. A to mi już nie odpowiada. Stąd też taka zmiana. Myślę również, że powoli czas na…

odświeżenie strony „o mnie”. Jak tam zaglądam, to coś mi nie gra. Nigdy nie byłam najlepsza w pisaniu, toteż pewnie trochę mi to zajmie, ale trzeba nad tym popracować. A skoro już o pisaniu mowa, to chciałabym…

podnieść jakość wpisów. Moje wstępy i zakończenia leżą i kwiczą. Nie żeby reszta wpisu tańczyła pięknego walca, ale moje wstępy mnie irytują. Wstępy z grubej rury i porywające zakończenia były zawsze moją piętą Achillesową. O ile jak miałam czas, to w środku potrafiłam popłynąć, o tyle początki i końce spędzały mi sen z powiek i skutecznie spowalniały pracę nad tekstem. I to już od czasów podstawówki. Bo ja to raczej ścisły łeb mam i wolę krótko, lakonicznie… Co oczywiście dobrze obrazuje ten wpis, ha! 😀 Oprócz tego chcę w dalszym ciągu pracować nad…

moim warsztatem i jakością zdjęć. To jednak chyba nic nowego 🙂 Ale tak poza tym wszystkim to…

marzy mi się przejście na swoje. Serwer, domena i te sprawy. Powstrzymuje mnie jednak wciąż brak czasu oraz fakt, że kompletnie zielona jestem w kwestiach technicznych i na samą myśl o konieczności przeniesienia dotychczasowej zawartości, ogarniania tego wszystkiego, ewentualnych krzaków, bugów i crashów na stronie wolę się schować pod kocem i udawać, że mnie nie ma. No. Taka jestem.

Generalnie nie mam zamiaru nic obiecywać. Nie wiem, czy uda mi się wszystko z powyższych spraw zrealizować. Znając mnie, z czasem pierdyliard innych rzeczy przyjdzie mi do głowy, zacznie krążyć w myślach, rozpraszać i trudno będzie mi się skupić na tym, co dotychczas zaplanowałam. Ale mam zamiar działać.

Nie będę ukrywać, że mile widziane byłoby choć słowo od Was. Poza tym, że komentarze motywują do pracy, to dobrze byłoby wiedzieć, co Wam (nie)odpowiada. Potraktujcie miejsce na komentarze pod tym wpisem jako księgę skarg i zażaleń 🙂

I jeśli macie ochotę, to pokręćcie się w okolicy bloga koło godziny 18:00. Coś mi mówi, że może się coś na blogu pojawić. Nie chcę tracić ciągłości 🙂 Choć to będzie raczej krótki i lekki wpis.

Mam nadzieję, że w ten Nowy Rok wkroczyliście z bananem na twarzy. I że… jest radość 🙂

Martyna

Advertisements

2 Comments Add yours

  1. rokita pisze:

    Za to ja obiecuje poprawę 😉 Wydaje mi się, że ludzie robią noworoczne postanowienia, bo Nowy Rok jest takim pozytywnym bodźcem do zmian. Nowy Rok – nowa niezapisana kartka, tyle możliwości, a to brzmi bardzo kusząco…. 😉

    1. Jasne, brzmi kusząco… ale pod koniec roku już bardziej demotywująco, kiedy zdasz sobie sprawę, ile Ci się nie udało „bo się nie chciało, bo cośtam, bo cośtam”. Chodziło mi trochę o to, że wielu poddaje się tej modzie na postanowienia noworoczne „bo inni robią, bo to przecież nowy rok, bo trzeba”. A tak jak powiedziałam – nic nie trzeba. I nie powinno się postanawiać, że coś się zmieni tylko dlatego, że nadszedł nowy rok. Lepiej cały czas pracować nad sobą i nad tym, co chce się osiągnąć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s