Smaki rodem z Izraela

Lubię te nasze spotkania. Uwielbiam jeść i co rusz testować nowe smaki. I kocham spędzać czas w doborowym towarzystwie. I choć wcześniej cały dzień grandzimy w kuchni (Ale, ale! Nabieramy wprawy i ze spotkania na spotkanie idzie nam coraz sprawniej!), to później przychodzi odprężenie i ogromne zadowolenie. Ze spotkania z ludźmi. I masy dobrego jedzenia.

Ruszamy w kolejną kulinarną podróż. Do Ziemi Obiecanej.

Tym razem postanowiliśmy podnieść poprzeczkę. Chcieliśmy, aby było większe wyzwanie, a co za tym idzie – jeszcze większa frajda z efektu końcowego. Moja kuchenna biblioteczka stale się rozrasta, dlatego postanowiliśmy to wykorzystać.

dwtc_ksiazkikulinarneizrael

Za sprawą tomiszcza, który widzicie po prawej, wybór padł na kuchnię rodem z Izraela (książka z lewej to najświeższy egzemplarz, który dołączył do reszty już po imprezie). Wyzwanie? Trochę tak, bo to zupełnie inne smaki, momentami trochę ciężkie dla żołądka, który nie jest przyzwyczajony. I nie wszystkie składniki prosto dostać… Ale wszyscy podołaliśmy i było pysznie. I zabawnie!

dwtc_pitazhummusem

(Hummus z pitą, pita z hummusem)

Na pierwszy ogień leci pita z hummusem. Pita była niestety małym oszustwem, ponieważ nie była przygotowana przez nas tylko kupiona. Ale na szczęście to jedyne odstępstwo – wszystkie pozostałe dania to z już w 100% handmade 🙂

Hummus zdecydowaliśmy się przygotować dzień wcześniej i to była bardzo mądra decyzja, która pozwoliła nam zaoszczędzić dużo czasu w sobotę. I dzięki temu pierwszy raz robiliśmy wszystko na luzie i zdążyliśmy przed czasem 🙂 Hummus należy raczej do tych tłustszych przekąsek, więc nie mogę jej dużo spożywać. A szkoda, bo lubię.

Do tematu hummusu podeszliśmy bardzo ambitnie i stwierdziliśmy, że chrzanić gotowe pasty z cieciorki czy inne gotowe półprodukty – robimy od podstaw! Już przy drugim etapie, jakim jest gotowanie suszonej ciecierzycy, pożałowałam trochę tej decyzji. Podczas gotowania miały idealnie zejść łuski tak, by można było je cedzakiem zebrać z powierzchni wody i voila… Sroila, kurde. Nasza ciecierzyca jakaś niedorobiona była. Skończyło się na tym, że ugotowaną ciecierzycę ziarenko po ziarenku musieliśmy pozbawiać łusek, uważając przy tym, by nie zrobić palcami papki z cieciorki… Robota głupiego. Ale po tej szkole przetrwania potem było już tylko z górki.

Na hummus konkretnego przepisu nie podlinkuję, bo jest ich mnóstwo do znalezienia w czeluściach internetów 🙂

dwtc_salatkazeszpinakusmazonejpityzsumakiem

(Sałatka ze szpinakiem, daktylami i smażoną pitą, z dodatkiem sumaku)

No właśnie. Sumak ten nieszczęsny. Poszukiwania tej przyprawy były szeroko zakrojone, ale mimo to zakończone porażką. Zwiedziliśmy różne miejsca, odkryliśmy istnienie różnych eko-sklepów, o których istnieniu nie mieliśmy ani bladego, ni też zielonego pojęcia. Reakcje ekspedientów były różne, od „chwileczkę, mieliśmy i być może jeszcze mamy!”, przez „nie”, aż do „że co proszę? Czego Pani szuka?!”. W końcu wujek G. podpowiedział, aby zastąpić sumak posoloną skórką z cytryny. Choć ani kolorem, ani konsystencją ta mieszanka sumaku nie przypominała, to smakiem ponoć jednak tak. Nie pozostało nam nic innego jak posłuchać wuja G.

Sałatka koniec końców wyszła bardzo dobra, o ciekawym smaku, jednak osobiście na przyszłość zmniejszyłabym ilość szpinaku. Choć przepis wzięłam z książki „Jerozolima” Yotama i Samiego (jak wszystkie pozostałe przepisy na potrawy, które my przygotowywaliśmy) znalazłam również coś podobnego w internecie (link w nazwie potrawy).

dwtc_bardzodobrefalafelki

(Bardzo dobre falafelki z sosem miętowo-jogurtowym)

Falafelki, czyli takie małe klopsiki z ciecierzycy, z dodatkiem pietruszki i kolendry oraz z mnóstwem przypraw. Mieleniu tego wszystkiego towarzyszy obłędny zapach. Smażone w głębokim tłuszczu i podane z sosem miętowo-jogurtowym smakują nieziemsko.

Podlinkowany przepis różni się nieznacznie od tego, z którego korzystałam, ale to najbardziej zbliżony jaki udało mi się znaleźć.

dwtc_mejadra

(Mejadra)

Mejadra to soczewica z ryżem, chrupiącą cebulą i mnóstwem aromatycznych przypraw. Bardzo proste w przygotowaniu i szybkie danie. Jako że soczewica to w pewien sposób krewny bobu, w dużych ilościach może być ciężka dla żołądka. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo pyszne i sycące danie.

Ogólnie zauważyliśmy, że kuchnia izraelska jest bardzo sycąca. Na tyle sycąca, że jak doszliśmy do Mejadry (zdjęcia prezentowane są mniej więcej w kolejności podawania), to wymiękliśmy i już nikt nawet nie miał ochoty spojrzeć w kierunku słodyczy. Zjawisko niezwykle dziwne (jak można nie chcieć patrzeć na słodycze?!), lecz prawdziwe.

Tak więc zrobiliśmy sobie przerwę na planszówki 🙂

dwtc_kugielmakaronowy

(Kugiel makaronowy)

Kugiel to tradycyjna żydowska potrawa. Może być z ziemniaków (przypomina babkę ziemniaczaną) albo też bardziej na słodko – z makaronu. Znajoma przygotowała nam kugiel z makaronu 🙂

Na początku jak szukaliśmy dla siebie przepisów to myśleliśmy właśnie nad kuglem, choć wersja ziemniaczana mnie odrzuciła od razu, zaś makaronowa wydawała mi się być… mdłą. Nic bardziej mylnego. Być może to zasługa autorki tego egzemplarza kugla, gdyż zwiększyła ona ilość jabłek w stosunku do podanej ilości makaronu, niemniej jednak kugiel był ekstra. A im dłużej stał tym był jeszcze smaczniejszy.

Mmmm, smakuje zupełnie jak szarlotka. Z makaronu!

dwtc_wariacjanatemathamantaszy

(Hamantasze)

Hamantasze, zwane inaczej uszami Hamana, to tradycyjne ciastka przygotowywane na żydowskie święto Purim. Wersja z powidłami była ekstra, tylko jak wszystko bardzo sycąca 🙂

dwtc_mutabbaq

(Mutabbaq)

Mutabbaq to przepyszny deser z ciasta filo z serowym nadzieniem. W naszym przypadku z ricotty i sera owczego. Banalne w wykonaniu tylko trochę pracochłonne. Na koniec, po upieczeniu, polewa się wszystko sosem z ogromnej ilości cukru z niewielką ilością wody. Przepis mówił, abym upewniła się, że „syrop równomiernie wsiąka w ciasto”. Otóż drodzy autorzy – upewniłam się, iż syrop ani trochę nie wsiąkał w ciasto, tylko tworzył jeziora w każdym jego zagłębieniu. Powoli uczę się, że kuchnia to nie apteka i nie zawsze wszystko musi być idealnie odmierzone i przygotowane. Tak więc upewniwszy się, iż syrop nie wsiąka w ogóle, zlałam resztę jak leci, mniej więcej równomiernie na podpieczone ciasto filo. I gwarantuję, że mutabbaq mimo to smakował znakomicie.

Książka „Jerozolima” autorstwa Yotama i Samiego jest o tyle ciekawa, że oprócz mnóstwa przepisów zawiera również bardzo dużo historii opisujących przeróżne wydarzenia z ich życia, które wiążą się z prezentowanymi tam potrawami. Naprawdę interesująca pozycja, którą polecam każdemu!

Nie próbujcie mnie pytać, który wieczór kulinarny był najlepszy, bo nie będę w stanie odpowiedzieć. Wszystkie były inne i wszystkie były super. Nawet ten z kuchnią angielską się obronił, mimo iż wszyscy wiemy, że kuchnia angielska nie jest najsmaczniejszą kuchnią świata. Wiele jednak zależy od towarzystwa, w którym się człowiek spotyka. Wtedy nawet danie bez przypraw nabiera smaku 🙂

Jeśli jesteście ciekawi jakie potrawy z innych zakątków świata testowaliśmy, to odsyłam do wcześniejszych wpisów:

Martyna

PS. Nasze kulinarne imprezy mają to do siebie, że zazwyczaj zaczynają się za jasnego i kończą, gdy jest jasno. Już jasno 😀 Tym razem, oprócz Tabu, nocą rozrywki dostarczał nam Dixit i Kolejka. Jak to dobrze, że mam wyrozumiałych sąsiadów 😀

Reklamy

4 Comments Add yours

  1. budzu pisze:

    Na świeżo po powrocie muszę przyznać, że smaki były świetnie uchwycone:D

    1. Cieszę się w takim razie, że nam się udało 🙂

  2. rokita pisze:

    Oj żałuję, że jednak mi się nie udało przybyć, bo zdjęcia wyglądają przepysznie. Bardzo jestem ciekawa tego hummusu bo już wiele dobrego o nim słyszałam, no i te falafelki z miętą ach,,, marzenie. Chociaż nie powinnam narzekać, bo ostatnio sprawy potoczyły się tak, że zostałam zmuszona do zaprzyjaźnienia się z kuchnią i podejrzewam, że to na dłużej. I tak potrzeba matką wynalazków, więc testuję swoje siły w tradycyjnych potrawach. I chociaż teoria nie jest mi obca od dawna, to wczoraj po raz pierwszy (sama, samiutka) robiłam rosół,a dziś pomidorową 😉 Muszę przyznać, że szczęście nowicjusza mnie nie opuszcza bo jedna i druga zupa wyszły zjadliwe, co w moim wykonaniu jest sporym sukcesem 😛

    1. Oj, przy moderacji przegapiłam ten komentarz 🙂 Myślę, że zupy były pyszne, a nie tylko zjadliwe 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s