Wrocław od kuchni

Ze względu na nasze zamiłowanie do podróży oraz jedzenia byliśmy zmuszeni (ha, ha) jakoś to ze sobą połączyć i wypróbować we Wrocławiu różne ciekawe miejsca. Co nas bardzo zdziwiło i rozczarowało, to to, że o ile Wrocław ma wiele charakterystycznych miejsc/zabytków/muzeów i innych krasnali, tak w dziedzinie kulinariów niczym specjalnym się nie wyróżnia. Tzn. nie ma jakiejś takiej potrawy, która byłaby tylko w tym regionie i nigdzie indziej nie byłaby aż tak popularna. Tak jak Wielkopolska ma pyry z gzikiem, górole na Podhalu – kwaśnicę ze świńskim ryjem, Małopolska – jaja po wiedeńsku, czy Kaszuby – kaszę ze szpyrkami, tak Wrocław ma… no właśnie. W sumie nic. A szkoda. Bo chętnie byśmy spróbowali.

Skoro musieliśmy obejść się regionalnym smakiem to postanowiliśmy przetestować co tam za ciekawe lokale mają. Przeczesaliśmy internety i większość odwiedzonych miejsc została wyszperana z odmętów na podstawie opinii. Kilka miejsc odwiedziliśmy tak po prostu, z ulicy. I wiele innych, zapowiadających się ciekawie, zapisaliśmy sobie do przetestowania na przyszłość.

Dla mnie dużym plusem było to, że pod względem gastronomicznym dużo się we Wrocławiu dzieje. Co rusz trafialiśmy na jakąś fajną knajpę (w ogóle na knajpy trafialiśmy bez przerwy, a na fajne bardzo często :P), więc lista „na przyszłość odwiedzić” pęka w szwach. Wrocław żyje. Cały czas. 24h na dobę. Piątek, świątek czy niedziela – wszystkie knajpy i przyknajpiane ogródki były wypełnione ludźmi. Niestety w Bydgoszczy chyba jeszcze długo nie osiągniemy takiego stanu.

W porównaniu do Kulinarnej Uczty Nadmorskiej tym razem trafiło nam się ciut więcej lokalizacji, które nas zawiodły. Może nie były to zupełne niewypały, ale z pewnością w kilku przypadkach nasze oczekiwania mocno odbiegały od rzeczywistości. Ale o tym za chwilę.

Ruszamy z drugim Subiektywnym Przeglądem Lokali 🙂 A żeby urozmaicić trochę wpis tym razem swoje 3 grosze wtrąci również mój Towarzysz.

NA GŁODA, DUŻEGO I MAŁEGO:

Mleczarnia

SONY DSC

To miejscówka, która poszła na pierwszy ogień. Umęczeni nocną podróżą w niewygodnej pozycji na jeszcze mniej wygodnych fotelach udaliśmy się tu w celu konsumpcji śniadania. Lokal ma naprawdę fajną lokalizację, znajduje się w Dzielnicy Czterech Wyznań, przy placu przed Synagogą. Zacisznie i fajnie.

Śniadanie w formie bufetu. Płacisz i jesz ile chcesz. Ciekawy wybór produktów. Jajecznica, kiełbaski, sałatki, dodatki, chleby, chałki, płatki owsiane, owoce, wybór serów i inne takie. Kopsniesz parę złotych więcej i masz do śniadania napój. Do wyboru herbata/kawa/kakao/woda/sok. Jeden mały minus. Może to naleciałość z południa i pewne przyzwyczajenie do śniadań kontynentalnych, ale często do posiłku stawiam sobie zarówno ciepły (zazwyczaj herbatę) jak i zimny napój (wodę bądź sok). Trochę szkoda, że taka opcja nie była w cenie, ale rozumiem, że mogłoby to być nieopłacalne.

Stosunek jakości i ceny – jak dla mnie jak najbardziej w porządku. Jestem bardzo „na tak” 🙂

Ocena: 5+/6. I dostałam ciasteczkowe serduszko do kakao 🙂

Towarzysz rzecze:

Klimatyczna knajpka w Dzielnicy 4 Świątyń usytuowana w podwórzu przy samej synagodze. Skorzystaliśmy ze śniadania. 19 zł za szeroki i smaczny (produkty dobrej jakości) bufet śniadaniowy z napojem uważam za uczciwą cenę. Jak dla mnie brakowało tylko wody/soku do picia bez ograniczeń (w cenie jeden napój ciepły lub sok). Polecam jak najbardziej obowiązkowo!

Ocena: 6/6.

Pierogarnia „Stary Młyn”

dwtc_zapiekanepierogiwroclove

Pierwszy dzień był trochę ociężały i nie mieliśmy siły wymyślać nic ciekawego na obiad, więc wybraliśmy się do znanej już nam pierogarni. Druga wizyta w tym miejscu, drugi raz bardzo przyjemnie. Zarówno zwykłe pierogi, jak i te zapiekane są dobre, choć do najtańszych nie należą. Chociaż chwilę musieliśmy poczekać, to umilaliśmy sobie czas bazgraniem po papierowych podkładkach pod talerz 😉

Jeśli ktoś lubi pierogi, klimat starej chaty i nie ma nic przeciwko jadaniu w „sieciówkach” (no dobra, to taka mini „sieciówka” jest) to można spokojnie tam zajrzeć. Nie będzie lipy 🙂

Ocena: 4+/6.

Towarzysz rzecze:

Sieciowa pierogarnia, duży tłok w niedzielne popołudnie. Bez wielkiego szału jeśli chodzi o wystrój, ale pierogi smaczne. Ceny wg mnie wysokie, nawet jak na knajpę przy Rynku (w końcu to tylko pierogarnia). Można wpaść na obiad, ale na pewno nie jest to miejsce do obowiązkowego odwiedzenia.

Ocena: 4/6.

Di Cafe

dwtc_drugiesniadaniewroclove

dwtc_szakszukadrugiesniadaniewroclove

Czekając na wjazd na Sky Tower chcieliśmy zjeść drugie śniadanie. Ja się zdecydowałam na granolę i koktajl pietruszkowo-cytrynowo-miodowy, natomiast mój Towarzysz na szakszukę. Pomimo małego ruchu na zamówienie czekaliśmy zdecydowanie dłużej, niż wynosił maksymalny przewidywany czas przez obsługę. Szakszuka była naprawdę dobra, granola jak granola – ok.

Wystrój lokalu nowoczesny, trochę designerski, ale dość jasny i minimalistyczny. Choć dużo miejscówek dziś urządza się w bardzo podobnym stylu, często hipstersko-designerskim, tutaj tak nie było i w sumie mi to odpowiadało. Pomijając długi ogon obsługi całokształt oceniam na piątkę.

Ocena: 5/6.

Towarzysz rzecze:

Kawiarnia na pasażu centrum handlowego w Sky Tower, także jeśli chodzi o wystrój to nie powala na kolana, jest po prostu ok. Bardzo dobra kawa, mogę polecić szakszukę jako sycące śniadanie lub mały lunch. Trochę długie oczekiwanie na zamówienie, ale poza tym bez zarzutu.

Ocena: 5+/6.

Chatka przy Jatkach

dwtc_spontanicznyobiadwroclove

Wymęczeni i wytaplani w aquaparku wybraliśmy się na szybki obiad. Jedzenie niezłe, ale nic nadzwyczajnego. I jeszcze zamiast prezentowanej na zdjęciu na plakacie surówki, dostałam jakąś niezbyt wysokich lotów sałatkę, która tylko zepsuła mi smak. Ale ogólnie OK, na szybki obiad może być. W razie konieczności można powtórzyć.

Ocena: 4/6.

Towarzysz rzecze:

Przyzwoite miejsce na obiad w stylu schabowy/karkówka z frytkami itp. Menu zupełnie przeciętne, jedzenie niezłe i przy tym ceny do zaakceptowania. Dla mnie miejsce bez stylu, typu wejść, zjeść i wyjść. Po prostu obiadownia, ale raczej nie miejsce do posiedzenia.

Ocena: 4+/6.

Konspira

dwtc_pozegnalnyobiadwroclove

Hit wyjazdu. Bardzo klimatyczna knajpa w przejściu w jednym z rogów pl. Solnego. Menu przypomina gazetę z komunistycznych czasów. A w niej m.in. pyry z gzikiem, pierogi, kopytka zasmażane ze śmietaną (moja nowa miłość!), żurek na piwie, schabowy, kwas chlebowy (różne smaki!), podpiwek i wina tylko z polskiej winnicy. Sam fakt, że miejscówka cieszy się popularnością i trudno tam o stolik jest chyba dobrą rekomendacją 🙂

A Konspira to nie tylko kawiarnia. To również Centrum Edukacji Historycznej. Ktoś miał naprawdę pomysł i zrealizował go z głową. Miejscówka na szóstkę z plusem!

Ocena: 6/6.

Towarzysz rzecze:

Wystrój, jak nazwa wskazuje, przywodzi na myśl opozycję antykomunistyczną (jest nawet zakamuflowany pokój konspiratora). Proste, świeże jedzenie (m.in. pierogi robione podobno danego dnia) oraz co ciekawe, nie tylko piwo z regionalnego browaru, ale także wino wyłącznie (!!) z polskich winnic oraz typowo polskie alkohole wysokoprocentowe (np. śliwowica). Świetne miejsce na piwo lub obfity obiad w polskim stylu. Widać, że to bardzo popularne miejsce wśród lokalsów.

Ocena: 6/6.

Bar mleczny „Miś”

Podobnie jak w przypadku Trójmiasta, tak i we Wrocławiu postanowiliśmy nawiedzić przybytek rodem z filmów Barei. Jednak tym razem przy wyborze kierowaliśmy się dwoma kryteriami: zapach i zatłoczenie lokalsami. I tak padło na „Misia”. W środku – klasyczny PRL. Wprawdzie naczynia nie były przykręcone do stołu, ale przechodząc przez cały proces od zamówienia do odbioru posiłku można było się poczuć, jak za dawnych czasów. Ale wiecie co? Polecam. Wybraliśmy się tam ostatniego dnia i tak trochę żartowaliśmy, że gdybyśmy wiedzieli, że takie jedzenie tam serwują, to byśmy codziennie przychodzili i nie tracili czasu na gotowanie.

Ok, nie uważam, żeby czas spędzony na wspólnym gotowaniu był czasem straconym. I nie oszukujmy się – nie serwowali tam rarytasów jak z restauracji z gwiazdką Michelin. Ale jedzenie było naprawdę ok, a ludzi tłum. Za 6,55 zjadłam dwudaniowy obiad, który zapiłam dość dużą szklanką kompotu. I mój duży głód zaspokoiłam na długo.

Czasem warto odwiedzać bary mleczne, bo można zjeść tanio i zarazem dobrze. Misia polecam każdemu, nie tylko odważnym 🙂

Ocena: 5/6. W porównaniu do tego baru w Gdańsku to piątka!

Towarzysz rzecze:

Klimat rodem z PRL, łącznie z obsługą, ceny kosmicznie niskie, nawet jak na bar mleczny. Spokojnie można zjeść dwudaniowy obiad bezmięsny poniżej 10 zł. Moim zdaniem jedzenie akceptowalne, chociaż bez wielkiego szału. Bar wypełniony ludźmi, także jest to też rekomendacja lepsza niż moja ocena po jednej wizycie.

Ocena: 4/6.

TEA&COFFEE TIME IS ANYTIME:

Czajownia

dwtc_przerwanaherbatewroclove

Uwielbiam herbatę. Piję ją litrami, a w okresie jesienno-zimowym – hektolitrami. W takim razie trzeba było wybrać się do herbaciarni. Po opisach w Internetach wiedziałam już, że nie odpuszczę tego miejsca.

Nie za duży i ciemny lokal, w którym było tak niesamowicie duszno, że ciężko było skupić myśli. Jest na tyłach ogródek w którym pijesz herbatę siedząc na podłodze, ale akurat załadowany był po brzegi Do tego atmosfera jakaś taka… Nie wiem. Wszyscy na chillu, chodzą boso, wszyscy są na „ty”, wszyscy mają czas, dodzwonić się po obsługę (do karty dostajesz dzwoneczek) nie sposób.

Jeśli chodzi o kartę herbat to tak bogata, że chyba życia by mi nie wystarczyło, gdybym miała spróbować wszystkiego. Widać, że prowadzący to miejsce znają się na tym co robią. Przeróżne rodzaje herbat, przeróżne zasady parzenia, przeróżne sposoby podawania. Zdecydowaliśmy się na dwie różne, uzupełniane mlekiem i słodzone miodem. I były naprawdę miodzio.

Jeśli chodzi o ceny to są one jak najbardziej ok, tym bardziej, że wiele z tych herbat parzonych jest dla klienta kilkakrotnie.

To miejsce jest dla mnie trudne do ocenienia. Z jednej strony z dziką przyjemnością wracałabym tam na herbatę. Z drugiej strony czułam się tam dziwnie.

Ocena: 4+/6. Z mieszanymi uczuciami, bo testowane przez nas herbaty zdecydowanie zasługują na szóstkę.

Towarzysz rzecze:

Tak szerokiej karty herbat jeszcze nie widziałem i za herbatę dałbym najwyższa możliwą ocenę. Osobiście nie pasował mi klimat łącznie z obsługą chodzącą boso i mówiącą do klientów na ty. Trochę się czepiam, ale po prostu nie lubię lokali w tym klimacie, gdzie każdy traktowany jest jak znajomy, chociaż jest tam pierwszy raz. Miałbym dylemat czy powtórzyć, ale tylko ze względu na atmosferę.

Ocena: 4/6, naciągane, bo czułem się niekomfortowo.

Kawalerka

dwtc_przerwanakawewroclove

I pomyśleć, że mieliśmy sobie to miejsce odpuścić. Mały lokal, klimatycznie urządzony, naprawdę bardzo przypomina kawalerkę. Muzyka puszczana z winyli, mnóstwo kaset magnetofonowych, stare fotele (takie naprawdę stare, co to je można odkopać u babci w piwnicy!) i regał z planszówkami. Miejsce naprawdę z pomysłem.

Kawalerka jest kawiarnią. Oprócz kaw, herbat, lemoniad itp. serwują tam domowe wypieki i… tosty z opiekacza. Jest git. Skusiliśmy się na bananowe espresso, mrożoną czekoladę z miętą i wanilią oraz lekkie ciasto biszkoptowe z kremem i borówkami. Najlepsza przerwa „na kawę” w czasie całego wyjazdu. Dawno nie jadłam tak pysznego ciasta. A czekolada? Siorbałam ją małymi łyczkami, żeby się za szybko nie skończyła. To miejsce polecam każdemu. A ślepym podobnie jak my podpowiadam, że z boku lokalu jest „ogródek” 😀

Ocena: 6/6. Z czystym sercem.

Towarzysz rzecze:

Miejsce zagubione gdzieś w śródmiejskiej kamienicy, pośrodku blokowiska, dumy architektury PRL-u. Takiż klimat panuje w środku, co podkreśla muzyka z czarnych płyt i wystrój wnętrza. Świetne napoje na bazie kawy, osobiście polecam bananaspresso. Gdybym mieszkał we Wrocławiu, wpadałbym tam poczytać książkę.

Ocena: 6/6.

Bema Cafe

dwtc_orzezwieniewroclove

Szukając inspiracji w Internetach do odwiedzenia tego miejsca skusiły mnie opinie i zdjęcia. Na żywo jednak wnętrze mnie wcale tak nie zachwyciło. Ech, potęga fotografii. Jeśli chodzi o menu to całkiem niezły wybór, choć ceny kosmiczne. Wybraliśmy crumble, tartę z białą czekoladą i lemoniady. Wszystko było dobre, ale po wyjściu wcale nie byłam usatysfakcjonowana. Jakoś nie mój klimat.

Ocena: 4/6.

Towarzysz rzecze:

Jak dla mnie miejsce jakich wiele. Jedna z tych hipsterskich kawiarni, dobre ciasto i lemoniada, ale nie miałbym parcia, żeby bywać częściej.

Ocena: 4/6.

Cafe Central

dwtc_ciachoilemoniadawroclove

Kolejne miejsce, które przyciągnęło mnie wystrojem. I w sumie nie żałuję. Kusiły mnie przygotowywane na miejscu bajgle, ale że nie byliśmy głodni to skusiliśmy się tylko na ciasto (wybór był duży) i lemoniadę. Choć moje ciacho lekko mnie zawiodło, to i tak uważam, że miejsce godne polecenia. Plusem jest też lokalizacja – 10 minut spacerkiem od Rynku, przy dość ruchliwej i interesującej ulicy, którą można obserwować sącząc lemoniadę przy stoliczku przed lokalem.

Ocena: 5/6. Ocena w dół za średnio sympatyczną dziewczynę za ladą. Może akurat miała zły dzień, ale przez to czułam się lekko niekomfortowo.

Towarzysz rzecze:

Idealne miejsce by przyglądać się życiu ulicy św. Antoniego, bramie Dzielnicy 4 Świątyń. Smakowało mi i ciasto i lemoniada. Do powtórzenia i polecenia.

Ocena: 6/6.

Czekoladziarnia

dwtc_goracaczekoladawroclove

Jako naczelny czekoladopijacz mimo upałów nie mogłam odpuścić czekolady. Natrafiliśmy chyba na dwa różne lokale specjalizujące się w czekoladzie właśnie (nie licząc markowej pijalni przy Rynku). Ta mnie zachęciła wystrojem z zewnątrz i dodatkowo była w samym centrum, pod nosem.

Przed przystąpieniem do napisania tego fragmentu postanowiłam jeszcze poszukać opinii w Internetach, gdyż przed wyjazdem tego miejsca nie było na naszej liście. Chciałam z czymś skonfrontować moje spostrzeżenia. Z zadziwieniem muszę przyznać, że większość tych opinii stoi mocno w opozycji do moich wrażeń. Przez długi czas byliśmy jedynymi klientami w lokalu (czytałam o tłumach i zbyt małej ilości miejsca biorąc pod uwagę zainteresowanie, ale ok – tego dnia było bardzo ciepło). A sama czekolada jakoś specjalnie mnie niczym nie powaliła. Ewentualnie ceną. I wielkością (ten naparstek na pierwszym planie to pojedyncza porcja).

Biała czekolada z malinami (a jakżeby inaczej) była niezła, dopóki nie dotarłam do malin. A czekolada z serem pleśniowym z naparstka – może być. Ale moja dzika żądza czekolady nie została zaspokojona.

Nie mówię nie. Kto może niech spróbuje, bo może to ja jakaś wybredna jestem. Tylko jak na mój gust – trochę za ciemno wewnątrz.

Ocena: 3/6.

Towarzysz rzecze:

Dosyć drogo i nie wybitnie. Czekolady małe w stosunku do ceny. Piłem niezła czekoladę z serem pleśniowym, ale raczej nie przyszedłbym ponownie.

Ocena: 3/6.

Speakeasy

dwtc_czasnadrinawroclove

W dzień kawiarnia, wieczorem klub, a na okrągło – księgarnia, której mroczny wystrój tworzy atmosferę rodem z kryminału (na ścianach, suficie i podłodze umieszczono nawet cytaty). Jako że uwielbiam kryminały i dobre drinki to kupili mnie jednym i drugim 🙂 A lokalizacja przy Rynku dodaje tej miejscówie uroku, bo można usiąść na zewnątrz, sączyć dobry napój i delektować się atmosferą wciąż zatłoczonego wrocławskiego Rynku, na którym na każdym kroku coś się dzieje – śpiewajo, tańczo czy połykajo ogień 🙂

Ocena: 5+/6.

Towarzysz rzecze:

Trochę kawiarnia, trochę klub, trochę księgarnia z kryminałami. Dobre drinki i ciekawy, lekko mroczny wystrój, jak z powieści detektywistycznych. Ciekawe cytaty z książek na ścianach, sufitach, podłogach. Myślę, że obowiązkowe miejsce dla moli książkowych.

Ocena: 5/6.

Spiż

Szczerze mówiąc nie wiem co powiedzieć. Mówiąc „Wrocław” i „piwo” chyba pierwsze co się ludziom kojarzy to właśnie Spiż. Tak więc i my się do Browaru Spiż wybraliśmy. W umiejscowionym na środku Rynku „ogródku” ludzi taki tłum, że szpilki nie wciśniesz. Tak więc pomimo pięknego ciepłego wieczoru usiedliśmy w środku. I szybko tego pożałowałam. Czułam się tam po prostu źle. Barmanka była tak niesympatyczna, że miałam wrażenie, że moja obecność jej tam nie pasuje. I przez cały czas jak sączyliśmy piwo, w przerwach pomiędzy roznoszeniem zamówień, praktycznie „na plecach” siedzieli nam barmani. Tak, czułam się tam źle. Przez tą nieprzyjemną atmosferę skończyliśmy na jednym piwie (które też jakoś wybitne nie było) i poszliśmy. Nie lubię czuć się niekomfortowo.

Ocena: 2/6.

Towarzysz rzecze:

Cóż, jedno słowo – rozczarowanie. Liczyłem na dobre piwo i lokal z klasą, a wypiłem przeciętne piwo i czułem się niekomfortowo ze względu na burcząca panią przy barze. Klimat piwnicy niezły, choć bez szału.

Ocena: 3/6.


Na tym kończę subiektywny przegląd knajp. Zbierając materiał do tego wpisu spędziliśmy naprawdę miło czas. Aż tęsknię za Wrocławiem. Mam tylko nadzieję, że w czasie urlopu wszystkie wprowadzane do organizmu kalorie spalają się w trybie natychmiastowym 😀

Martyna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s