Cascais – mój mały raj na ziemi

Wróciiiiiiiłam!!! Tęskniliście?! 🙂

Spóźniona ale przeszczęśliwa, z życiem wywróconym na lewą stronę, nowym nazwiskiem, kolanami wciąż dającymi się we znaki, masą zdjęć z Portugalii (taką masą, że do dziś nie udało mi się jej poskromić) i nową rzeczywistością wokół, której do teraz jeszcze nie ogarnęłam – powoli wracam na bloga. Początkowo możecie się spodziewać chaosu i zaburzenia dotychczasowego „rozkładu jazdy” na blogu. Choć przez ten czas nic nie publikowałam, ale nie miałam też czasu na samo fotografowanie, także zasoby zdjęć które chwilowo posiadam są mocno ograniczone. Zapał do tego wszystkiego też jeszcze tak do końca nie wrócił. Po tak szalonym czasie jaki miałam (gdzie mnóstwo różnych spraw się na siebie nałożyło) i właściwie zmuszaniu się do publikowania czegokolwiek nie dziwcie mi się, proszę, że mój zapał trochę spadł – ale damy radę, c’nie? 🙂

Koniec o mnie, przejdźmy do sedna. Dziś chcę Wam przedstawić mój mały raj na ziemi, co zwie się Cascais.

Ktoś mógłby patrząc na mapę Portugalii stwierdzić, że to takie wygwizdowo. Może i racja, ale jakie urocze!

Cascais to urokliwe miasteczko, właściwie kurort nadmorski, pół godziny drogi kolejką z Lizbony. Jak dla mnie – obowiązkowy punkt programu. Czytałam, że cieszy się dużą popularnością, co by mnie w sumie nie dziwiło. Ale albo to zasługa tego, że byliśmy tam w drugiej połowie maja, albo mamy wyjątkowe szczęście, ale muszę przyznać, że nie było jakoś dużo ludzi, co mnie specjalnie nie martwiło 😉 Cascais należy ponoć do najbogatszych miast Portugalii, w co w sumie nietrudno jest mi uwierzyć (no może po skorzystaniu z toalety na dworcu kolejki podmiejskiej można nabrać lekkich wątpliwości).

Ze stolicy do Cascais najlepiej dojechać właśnie kolejką podmiejską, która całą trasę pokonuje nad oceanem – piękne widoki gwarantowane! Kolejka to w ogóle świetny sposób na przemieszczanie się. My mieszkaliśmy pierwszą część podróży pod Lizboną, w Estoril i z kolejki korzystaliśmy codziennie – często kursuje, do późnych godzin, niczego więcej nam nie było trzeba. Jedyna niedogodność to jak się chce z lotniska z wszystkimi bambetlami dostać – wtedy podróż jest dość uciążliwa i trzeba się dwa razy przesiadać, ale tak poza tym – świetne rozwiązanie.

My natomiast do Cascais z Estoril dostaliśmy się pieszo, wędrując bulwarem nad oceanem. Szliśmy sobie niespiesznie, podziwiając widoki, nie mając kompletnie żadnego planu na zwiedzanie, nawet nie do końca wiedząc co tam zastaniemy. A zastaliśmy coś pięknego.

(Zdjęcia w powiększeniu prezentują się dużo lepiej – trust me!)

dwtc_portugal_promenadadocascais

(Wędrujemy bulwarem z Estoril)

dwtc_portugal_wdrodzedocascais

dwtc_portugal_wybrzezecascais

dwtc_portugal_rzutokanacascais

Wędrując promenadą mijaliśmy kilka małych, ale urzekających plaż. W samym centrum jest malutka plaża – Praia da Ribeira, a obok niej – ciekawy Ratusz. Zajrzeliśmy do Cidadela de Cascais/Fortaleza de Nossa Senhora da Luz/, która niegdyś służyła jako twierdza, a dziś pełni zupełnie inne funkcje. Znajdziecie w środku muzem, wystawy, fajnie zagospodarowany plac a nawet ekskluzywny hotel.

dwtc_portugal_cascaisdlaturystow

dwtc_portugal_praiadaribeiracascais

(Praia da Ribeira)

dwtc_portugal_ratuszwcascais

(Ratusz w Cascais)

dwtc_portugal_szlakjakubowywcascais

(Szlak Jakubowy oraz caminho de Fatima przechodzą przez Cascais – feels like home!!!)

dwtc_portugal_placwcytadelicascais

(Cidadela de Cascais/Fortaleza de Nossa Senhora da Luz)

dwtc_portugal_murycytadelicascais

Dalej bulwarem przeszliśmy przez Marine de Cascais/Port jachtowy/ i udaliśmy się w kierunku Boca do Inferno/Wrota Piekieł/. Wrota piekieł, brzmi strasznie, ale tak naprawdę to nic innego jak pasmo klifów, o które rozbijają się fale wzburzonego oceanu. Miejsce niebezpieczne acz bardzo piękne. I bardzo wietrzne. Po drodze minęliśmy jeszcze Museu Condes de Castro Guimarães oraz latarnię morską – Farol de Santa Maria. Co ciekawe – latarnia ta do dziś jest normalnie używana a zwiedzać ją można jedynie raz w tygodniu przez godzinę (o ile dobrze pamiętam w piątki między 11:00 a 12:00 – wstęp oczywiście płatny). Dziwny system, ale nic nie poradzisz. Niestety my w Cascais byliśmy we wtorek, więc nie mieliśmy okazji wejść na tą latarnię – a szkoda bo widoki zapowiadały się ekstra.

dwtc_portugal_marinedecascais

(Marine de Cascais)

dwtc_portugal_museucondesdecastroguimaraescascais

(Museu Condes de Castro Guimarães)

dwtc_portugal_faroldesantamartacascais

(W oddali – Farol de Santa Maria)

dwtc_portugal_ruadofaroldesantamartacascais

dwtc_portugal_skalisewybrzezecascais

dwtc_portugal_idacdobocadoinfernocascais

dwtc_portugal_bocadoinfernocascais

(Boca do Inferno)

dwtc_portugal_klifybocadoinfernocascais

dwtc_portugal_sciezkirowerowecascais

(A tak wyglądają ścieżki rowerowe, czaicie? Wydzielone, dobrze oznaczone, po jednym pasie w każdą stronę. Pełna kultura.)

W drodze powrotnej z klifów zboczyliśmy z dotychczas obranej drogi aby dotrzeć do dworca kolejowego w centrum mniej „turystyczną” trasą. Znaliśmy mniej więcej kierunek, w którym należało się udać i zapuściliśmy się w boczne uliczki. Im dalej od nabrzeża i promenady tym mniej ludzi, dużo ciszej i spokojniej. Odkryliśmy małe, pięknie zazielenione skwery, hipodrom oraz ciekawy budynek z czymś, co przypominało dwie piramidy na dachu – muzeum Casa das Histórias Paula Rego.

dwtc_portugal_casadashistoriaspaularegocascais

(Casa das Histórias Paula Rego)

dwtc_portugal_mniejturystycznerejonycascais

Cascais urzekło mnie swoim spokojem, kolorami. W labiryncie wąskich uliczek, szczególnie tych oddalonych trochę od nabrzeża, można się zagubić (prawie nam się udało!). Ale nawet tam, wśród zwykłych szarych domów i suszącego się wszędzie za oknami prania, można było znaleźć ciekawe miejsca (jak np. ta ściana powyżej). Widziałam już różne zakątki na ziemi, ale będąc w Portugalii (czy to w Cascais, czy też Estoril lub Porto – o których będzie później) pierwszy raz stwierdziłam, że znalazłam miejsce w którym mogłabym mieszkać (nie martwcie się, na razie nigdzie nie ruszam się z Bydgoszczy 🙂 ).

Martyna

Advertisements

4 Comments Add yours

  1. rokita pisze:

    No, no, no całkiem przyjemne to miejsce 🙂 Jeszcze nie dane było mi podróżowanie w tym kierunku, ale jeśli będę miała okazje to na mur beton jadę tam w ciemno. Piszesz, że Cascais urzekło Cię spokojem, i ja patrząc na te zdjęcia też go widzę, mało tego spokój ten aż od nich bije! Może to i dobrze, po takim szaleństwie trochę spokoju będzie jak znalazł 🙂
    P.S. No i oczywiście witamy z powrotem na blogu – stęsknieni czytelnicy, bo śmiało mogę stwierdzić, że nie jestem jedyna 😛

    1. Bardzo fajne miejsce, serio. Szliśmy sobie promenadą, wiaterek wiał, fale rozbijały się o brzeg. Nic więcej nam nie było trzeba 🙂

  2. monika pisze:

    Heeeejjj!! Kope lat 🙂 Cieszę się, że już jesteś. Tych widoków zazdroszczę, przepiękne miejsca.

    1. Czeeeeść. Cieszę się, że nadal tu ze mną jesteś 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s