Rok po tragedii – moje refleksje i trója na szynach

Właśnie mija rok od tragedii, która zmieniła moje codzienne życie.

Hue hue, tytuł trochę jak z popularnego brukowca, ale właśnie mija rok od kiedy uruchomione zostało połączenie tramwajowe do Fordonu. Mam przyjemność (wątpliwą?) kursować na tej trasie codziennie i postanowiłam po roku przyjść do Was z kolejnym podsumowaniem. Mój poprzedni wpis na ten temat powstał po 2 miesiącach od ruszenia pierwszego tramwaju do Fordonu i dziś mam zamiar, nawiązując do tamtego wpisu, porównać co i jak się przez ten rok zmieniło. Wtedy ta linia tramwajowa – wbrew sloganowi „Sieć na pięć” – otrzymała ode mnie ocenę „naciągane 3+”. Na koniec wpisu wyraziłam moją nadzieję, że następnym razem będę mogła z czystym sercem wystawić wyższą ocenę, ale niestety – tym razem nie będzie lepiej…

dwtc_roktramwajugdanska

Nagminne awarie i „zakłócenia w ruchu”

Od chwili uruchomienia tramwaju do Fordonu praktycznie nie ma dnia, żeby nie było awarii, wypadków, zerwania trakcji, wykolejenia (raz nawet dwukrotnie w tym samym miejscu, w tym samym dniu), złamania pantografu czy innych atrakcji. A nierzadko tych (wątpliwych) atrakcji jest więcej niż jedna dziennie. (…)

Powyższy fragment to cytat z wpisu z marca ubiegłego roku i przyznam, że w tej kwestii niewiele się zmieniło. A przynajmniej na pewno nie na lepsze. Na fanpejdżu ZDMiKP co rusz pojawiają się nowe alerty, pod którymi internauci już się śmieją, że dzień bez awarii dniem straconym. Dodatkowo dochodzą zakłócenia w komunikacji spowodowane wypadkiem, kolizją, potrąceniem, przetrąceniem, utrąceniem…, źle zaparkowanym autem blokującym torowisko, akcją straży pożarnej (to ostatnie akurat jak najbardziej zrozumiałe) i mamy istny paraliż… Tramwaje które nie zdążą zmienić trasy stają w gigantycznej kolejce i jest wesoło.

dwtc_nockatramwajowalegnowo

Rozkłady jazdy znane tylko… motorniczym?

Irytujący jest również fakt, że kursowanie tramwajów stale nijak się ma do rozkładów jazdy. Zauważam to zarówno wcześnie rano w Fordonie (co już w ogóle bardzo dziwi, choć ostatnio trochę się poprawiło), jak również w godzinach szczytu w mieście (co gdyby było sporadyczną sytuacją – byłoby do zniesienia i zrozumienia, ale niestety jest to nagminne).

Do dziś z rozkładami jazdy i punktualnością komunikacji miejskiej bywa różnie. Niekiedy tramwaje kursują jak w szwajcarskim zegarku, ale często zdarza się, że faktyczny przyjazd składu nie ma nic wspólnego z tym, co pokazują bardzo drogie, elektroniczne, niebieskie tablice na przystankach. Tak, mam na myśli te niebieskie tablice z niezbyt dużymi, białymi napisami, te, które dla starszych ludzi są w ogóle nieczytelne – to tak na marginesie.

dwtc_nockatramwajowadworzecwschod

No właśnie, te magiczne tablice…

Zostaliśmy siłą rzeczy zmuszeni do przesiadki z autobusów na tramwaje, z którymi co rusz jest problem. I gdyby było choć słowo ostrzeżenia o zakłóceniach w kursowaniu tramwajów na tych magicznych tablicach wyświetlających rozkład to byłoby wiadomo jak organizować sobie transport alternatywny. A tymczasem od uruchomienia nowej linii do Fordonu jedyne co mogliśmy sobie przeczytać to informacja o kalibracji systemu.

Po dziś dzień brak informacji na tych tablicach. Brak ostrzeżeń o awarii, o zmianach trasy, o niespodziewanych zakłóceniach. Raz czy dwa(!!) zdarzyło się, że gdzieś w mieście na jakiejś jednej tablicy coś się pojawiło. I na tym koniec. Możesz stać jak ten osioł i czekać na tramwaj i zamarznąć albo zapuścić korzenie, ale póki nie spojrzysz na FB to nic się nie dowiesz. I tu już osiągamy poziom absurdu, bo były sytuacje, że żadna linia nie kursowała do Fordonu a nic nie wiedzący ludzie czekali na przystankach w tejże dzielnicy. I owszem, była informacja na ten temat, ale na jakimś wyświetlaczu w mieście. Bo po cholerę informować fordoniaków, c’nie?

I ZDMiKP mógł sobie – w odpowiedzi na zgłoszenia niezadowolonych pasażerów – powtarzać jak mantrę, że „przecież informacja wyświetla się na tablicach”, ale od samego zaciekłego powtarzania jeszcze nic faktem się nie stało.

Tak dla ścisłości, gdyby ktoś miał wątpliwości – do dziś samo powtarzanie tej mantry nic nie daje.

dwtc_nockatramwajowadworzecglowny

Słynny ITS

I kolejna kwestia – moim zdaniem niezaprzeczalny HIT – słynny ITS. A właściwie jego brak.

Tak proszę Państwa, nastąpiła poprawa. Mamy ITS. I nawet czasem działa. Ale czasem też nie działa. A jak nie działa to zaliczamy po drodze wszystkie możliwe światła i dostaję w bonusie dodatkowe 6-8  minut na mojej planowo półgodzinnej trasie. I nie zdążam na przesiadkę, oczywiście. Zainwestowano kosmiczne pieniądze w te inteligentne systemy transportowe wraz z systemem informacji pasażerów ale tak naprawdę czy my, pasażerowie, jesteśmy o czymkolwiek informowani?

dwtc_roktramwajuniepodleglosci

Let’s SWING again

Nasze super nowoczesne SWINGi składane w pośpiechu. Nie wiem czy jest to wina słabej jakości podzespołów, pośpiechu czy czegoś jeszcze innego, ale częstotliwość awaryjności tych tramwajów jest niepokojąca. (…)

Ach te SWINGi. Jak były awaryjne, tak dalej są. Systematycznie pojawiają się komunikaty, że skład niskopodłogowy o takim czy innym numerze, z powodu awarii nie opuści zajezdni i nie wyjedzie na swoją stałą trasę. Mamy nowe tramwaje, które są mniej wytrzymałe i bardziej awaryjne niż stare poczciwe Konstale, których lata produkcji datuje się na lata osiemdziesiąte XX w…

dwtc_roktramwajuprzylesie

Torowisko robi wygibasy

Źle wyprofilowane łuki. Nie wspominając już o pękających w przeddzień otwarcia szynach (które swoją drogą są tak położone, że od nowości rzuca tramwajem na prawo i lewo).

Kolejnym słabym punktem są tory. Nie ma chyba bydgoszczanina, który nie pamiętałby letniego podlewania zimną wodą torów w ciągu ul. Lewińskiego. Śmiały się Internety, że mamy szyny z plasteliny, które pod wpływem paru dni wyższych temperatur robiły wygibasy. Kolejne wygibasy i pofałdowania mieliśmy na rozjeździe przy Klaryskach. Natomiast pierwsze temperatury na minusie i już alerty o oblodzeniu torowiska i opóźnieniach w kursowaniu (znów Internety się śmiały, że trzeba było nie podlewać torów wodą 😛 ). Tym co codziennie kursują na Wilczak czy Łęgnowo nie są obce ostatnio częste wykolejenia na Nakielskiej lub Toruńskiej.  W tych wszystkich newralgicznych punktach, jak i wielu innych (np. na Jagiellońskiej przed Łużycką) pojawiły się znaczne ograniczenia prędkości (do 10 czy nawet 5 km/h), a na Nakielskiej dodatkowo wstrzymano ruch tramwajów niskopodłogowych (bo za ciężkie, sic!). Ok, coś się dzieje, jakieś ruchy są, ale tak naprawdę to nie jest żadne rozwiązanie problemu, tylko tymczasowe przysłonięcie.

dwtc_nockatramwajowarycerska

Infrastruktura której brak

W poprzednim podsumowaniu nie było o tym ani słowa. Wszystko dlatego, że póki nie doświadczyłam czegoś na własnej skórze, to nawet o tym nie myślałam. Mam na myśli infrastrukturę, a dokładnie jej brak. Brak chodników na niektórych odcinkach. Otóż pewnego dnia na przystanku Akademicka/Igrzyskowa, na nitce w kierunku Fordonu rozkraczył się tramwaj. Motorniczy nas wysadził, stwierdził, że dalej nie pojedzie (czyt. przy okazji zablokował cały ruch tramwajowy), więc czekała nas wędrówka przez pół Fordonu do domu. Jakie było moje zdziwienie gdy się okazało, że mamy dwa wyjścia: iść jezdnią albo wzdłuż torów tramwajowych, ponieważ między przystankami Akademicka/Igrzyskowa a Andersa/Kleeberga chodników brak. Dalej w kierunku Bajki też chodnika nie ma, można ewentualnie iść wzdłuż ul. Andersena… To wszystko brzmi tak samo absurdalnie, jak Trasa Uniwersytecka bez chodnika.

dwtc_nockatramwajowanawyscigowej

I czo teraz?

Mija rok od uruchomienia – jak dla mnie TRAGICZNEJ – linii tramwajowej do Fordonu. Zostaliśmy uszczęśliwieni na siłę tymi tramwajami i tylko codziennie jest nowy alert o awarii czy zakłóceniu. I jeszcze każą sobie za to płacić miesięcznie 88 zł. Za niejeżdżące tramwaje. W czasie tego minionego roku niekiedy moja irytacja sięgała zenitu. Pewnego razu co drugi dzień rano komunikacja miejska fundowała nam niezbyt przyjemną rozrywkę w postaci niejeżdżących tramwajów. Gdy te pięćdziesiąt (przynajmniej) osób czekających na jednym z początkowych przystanków w Fordonie, wlało się do pierwszego tramwaju który w końcu raczył przyjechać, tramwaj ten przypominał do złudzenia puszkę śledzi. Puszkę śledzi, które dodatkowo motorniczy próbował ugotować żywcem. I nic mi po tym, że wychodzę na tramwaj z odpowiednio dużym zapasem czasu, jak ten tramwaj nie jedzie. Ani następny też nie. I kolejny… I oczywiście zero informacji o tym co się dzieje na tych postawionych za olbrzymie pieniądze wyświetlaczach. Bardzo denerwuje w takich sytuacjach to utrzymywanie, że ten tramwaj to najlepsze rozwiązanie z możliwych. Doprawdy najlepsze? Myślę że zza biurka to wszystko wygląda fantastycznie, ale gdy się jest w tramwaju wśród tych pasażerów wtłoczonych doń w ilości niemożliwej, to już nie jest tak kolorowo. Jak to mówią – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Chciałabym pogratulować sprawnej sieci komunikacji miejskiej ale… nie mam czego. Bardzo chciałam też w kolejnym podsumowaniu dać lepszą ocenę, ale niestety nie mogę. Dla mnie to jedna wielka 3=. Trója na szynach. I to takich solidnych, nie z plasteliny jak nasze.

Martyna

P.S. I ja tylko tak nieśmiało podpowiem – gdyby to jednak nie było tak oczywiste jak mi się wydaje – że autobus autobus wyprzedzi, a tramwaj tramwaju już nie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s