Podsumowanie #100dniszczęścia

Przez ostatnie 100 dni starałam się odnajdować radość nawet w najdrobniejszych sprawach, w ciężkim dniu doceniać nawet najmniejsze rzeczy, które były pozytywne. Czasem szło bardzo ciężko, kiedy indziej miałam mnóstwo powodów do radości i nie mogłam się zdecydować co najbardziej na mnie wpłynęło. I mimo tego, że czasem się nieźle namęczyłam, to jednak naprawdę miało to sens.

100 dni, 100 zdjęć, 100 szczęśliwych chwil…

Jak się trochę wysilimy, to nawet w najbardziej podłym dniu uda się odnaleźć coś, co w gruncie rzeczy sprawiło nam radość. Coś, co z pozoru może się wydawać niczym, ale w porównaniu do całej reszty dnia – było tak naprawdę czymś wielkim, co przyniosło nam szczęście.

Gdy tak po 100 dniach przygotowując się do tego podsumowania, scrollowałam wszystkie zamieszczone w tym wyzwaniu zdjęcia, zauważyłam, że było kilka motywów, które zdecydowanie wyróżniały się na tle pozostałych. Głównie mam na myśli: otaczających mnie ludzi, nas dwoje oraz podróże.


Drugi człowiek

Akurat tak się złożyło, że w ostatnim czasie otrzymałam mnóstwo życzliwości ze strony innych ludzi, odbyłam wiele przemiłych spotkań i poznałam nowe osoby. Ciężko byłoby tego nie docenić 🙂

Małe brzdące to najlepsi nauczyciele prostoty i szczerości 🙂

To, że spotykamy się z życzliwością ze strony najbliższych jest czymś naturalnym. Ale serce okazane przez obcych jest czymś – niestety – spotykanym rzadko. A ja miałam okazję w ostatnich miesiącach natrafić na bardzo życzliwych i pomocnych, zupełnie obcych mi ludzi. Takie sytuacje przywracają wiarę w to, że ten świat jeszcze nie jest zupełnie zepsuty.

W ostatnim czasie doceniłam też bardzo to, jak fantastycznych mój Hubby ma przyjaciół (i ja już też 🙂 ). I to, że mogę na nich liczyć.

Będąc w Hiszpanii po 5 latach przerwy spotkaliśmy naszych znajomych. Otrzymaliśmy od nich tak ogromną pomoc i wsparcie oraz taki ogrom życzliwości, że aż ciężko było to ogarnąć. To było naprawdę mega i muszę przyznać, że naprawdę brakło mi słów, żeby wyrazić jak wiele dla mnie znaczy to wszystko, co dla nas zrobili.

Queridos Amigos M&C! No estoy seguro de si lo verá o no, pero… Gracias por vuestra ayuda, apoyo y amabilidad. Muchas gracias por todo! (tak tak, chiński-hiszpański, ale robię co mogę!) 🙂

My

Minął rok od kiedy Hubby jest moim Hubby. I to był fajny rok 🙂 Chcę więcej takich 🙂 Mieliśmy okazję świętować naszą rocznicę w Madrycie, przy fajnym jedzonku i w atmosferze południowego luzu ❤

PODRÓŻE

Uwielbiam podróżować i podróże same w sobie sprawiają mi ogromną radośc. Akurat wyzwanie to zbiegło się z naszymi tegorocznymi wakacjami, więc dziwne byłoby, gdyby część #100dniszczęścia nie nawiązywała właśnie do podróży.

Choć nie lubię samego pakowania jako czynności, to jednak sam ten proces zwiastuje przygodę i przybliża mnie do wyjazdu, stąd też sama perspektywa, że zaraz znów będę w drodze sprawia, że jestem szczęśliwa.

Omnomnom.

Jak już zapewne wiecie – jestem bardzo nieśmiała i unikam rozmawiania w obcym języku. Na moje „nieszczęście” obiecałam naszym hiszpańskim przyjaciołom, że następnym razem nagadamy się za wszystkie czasy. Sama ukręciłam na siebie ten bat, choć tak naprawdę to będzie tylko i wyłącznie z pożytkiem dla mnie. Tak więc trzeba się ogarnąć, kopnąć w zadek i zacząć gadać 🙂

ZWYKŁA, SZARA CODZIENNOŚĆ

W najzwyklejszej codzienności najprościej niestety odnajdować te rzeczy, które nam nie wyszły, które były do bani. A im więcej rozpamiętujemy tych złych rzeczy, tym coraz trudniej jest nam doceniać to, co było dobre, miłe, szczęśliwe. Dlatego wyzwanie to naprawdę było dla mnie pożyteczne, bo zaczęłam skupiać się na wyszukiwaniu tych dobry rzeczy nawet jeśli były naprawdę drobiazgami.

Ubrałam sukienkę, popatrzyłam na siebie i stwierdziłam, że czuję się fajnie. Nic więcej nie było mi trzeba.

Uwielbiam zdjęcia. Uwielbiam je robić, uwielbiam przeglądać i wracać wspomnieniami do tych chwil.

Niedziela na chillu z książką – zawsze dobra rzecz ❤

Wiosna + spacer + Hubby = ocean szczęścia ❤

Może to jest słabe i puste ale naprawdę czasem głupia godzina u kosmetyczki przynosi ogromne odprężenie.

Słońce nie potrzebuje dodatkowego komentarza 🙂

Dobre wiadomości zawsze są… dobre 🙂


Tak prezentuje się dwudziestka moich ulubionych „dni szczęścia”. To te szczęśliwe chwile, które są dla mnie najważniejsze z takich czy innych względów.

Tym wpisem żegnam się z wyzwaniem #100dniszczęścia. A przynajmniej na razie. Kto wie, może za czas jakiś ponownie podejmę się tego wyzwania 🙂 Mimo, że czasem było ciężko to naprawdę dobrze się bawiłam 🙂

Martyna 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s