Spacer uliczkami Porto

Dziś pokażę Wam sporą dawkę zalet, jakie kryje w sobie Porto. Poza winem, oczywiście 😀

#100dniszczęścia: dni 26-30

I tym sposobem zleciał miesiąc mojego wyzwania #100dniszczęścia. Jest mega, choć czasem brakuje chęci i czasu. Ale co ja tu będę gadać – paczcie 😉

Azulejos – wykafelkowana Portugalia

Nie interesuję się architekturą, sztuką, ani szeroko pojętym dizajnem, ale jeden ze znaków rozpoznawczych Portugalii rozkochał mnie w sobie bezgranicznie. Otóż mym sercem zawładnęły… azulejos.

#100dniszczęścia: dni 21-25

1/4 wyzwania za mną, a ja już widzę jak czasem ciężko jest odnaleźć szczęśliwe momenty. Smutne to, ale staram się dzięki temu wyzwaniu nad tym pracować. Idzie mi nieźle, ale do ideału daleko. Mam jeszcze 75 dni na to. Dam raaaaaadę 🙂

#100dniszczęścia: dni 11-15

Jak ten czas szybko leci! Minęło kolejne 5 dni mojego wyzwania #100dniszczęścia, więc zapraszam na kolejne podsumowanko.

Podwójne wspomnienie Cabo da Roca

Dziś – przyznam szczerze trochę z braku czasu – małe wspomnienie uroczego zakątka w Portugalii. Już co nieco o nim na blogu było, ale tym razem będzie trochę inaczej. Bo na dwa sposoby 🙂

#100dniszczęścia: dni 6-10

Kolejne 5 dni szczęścia za mną 🙂 Kto nie śledzi mnie na bieżąco na Insta to tutaj ma mały skrót. Zapraszam 🙂

100 dni szczęścia? Czas-start!

Zwykle staram się nie działać pochopnie i nie podejmować decyzji kierowana emocjami. Ale tym razem zrobiłam wyjątek i pod wpływem chwili oraz dobrego humoru zadecydowałam, że spróbuję pociągnąć wyzwanie 100 dni szczęścia (jeśli ktoś o tym nie słyszał to odsyłam do bloga Pięknie Jest!). Wazony pełne pięknych kwiatów i radosne, zwiastujące wiosnę ćwierkanie ptaszków wprawiły mnie…

Wrocławska paleta barw

Tak jak obiecałam dzisiejszy wpis jest przede wszystkim dla tych, którzy po ostatnim „szarym” Wrocławiu nie do końca uwierzyli, że to miasto jest piękne. I kolorowe. Tym razem przygotowałam dla Was wrocławską paletę barw.

Wrocław zrobiony na szaro

Wrocław to miasto do niedawna kompletnie mi nieznane. Wpadłam po uszy, kiedy razu pewnego wpadliśmy na szalony pomysł na jednodniowy wypad z Bydgoszczy do Wrocławia. Sami przyznacie pewnie, że to była istotnie szalona myśl, zważając na odległość dzielącą te miasta. Ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja. Ten jeden dzień…